foto:Kamira/shutterstock.com

Zmiany podatkowe zapowiadane jeszcze podczas kampanii wyborczej przez aktualnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa mogą oznaczać spore korzyści dla wielu firm farmaceutycznych. Dlatego przedsiębiorcy w tym sektorze z nadzieją oczekują na wprowadzenie obiecanych regulacji.

Teoretycznie mają one umożliwić przeniesienie części dochodów z handlu zagranicznego do USA, a także zaoszczędzić ogromne kwoty, dzięki obniżeniu stawek podatkowych. Nowo wprowadzone stawki mają wynosić zaledwie 15%. Zgodnie z propozycją prezydenta, ma to być stały podatek od osoby prawnej.

Sytuacja amerykańskich firm

Obciążenie podatkowe firm farmaceutycznych w USA jest w chwili obecnej o wiele większe. Przeciętne spółki płacą średnio około 23,3% podatku. Inne, jak np. firma Regeneron, muszą odprowadzać podatek w wysokości 35%. Jeszcze inne, jak Amgen czy J&J – oddają państwu 19% zysków. Z powyższych względów liczne podmioty na amerykańskim rynku transferują swoje dochody za granicę, aby uniknąć uiszczania wysokich stawek. Na taką taktykę nie mogą sobie jednak pozwolić wszyscy. Fiskus uderza najmocniej w mniejsze firmy utworzone w oparciu o strategię dystrybucji i sprzedaży lokalnej.

Reforma mało prawdopodobna?

Modyfikacje podatkowe w formie zaproponowanej przez Donalda Trumpa będą jednak niezwykle trudne do wprowadzenia. Jedną z problematycznych kwestii jest chociażby fakt, że zmiany w podatkach od osób prawnych musiałyby wiązać się też z zmianami dla osób fizycznych. Tymczasem trudno pozwolić sobie na takie cięcia w czasach nasilenia inwestycji w obronność państwa. Gigantyczne środki pochłania między innymi budowa muru granicznego pomiędzy Meksykiem a Stanami Zjednoczonymi. Podczas realizowania przedsięwzięć na podobną skalę, trudno o dokładanie kolejnych obciążeń dla długu publicznego.