Foto: AVN Photo Lab/shutterstock.com

Minister zdrowia Bułgarii usłyszał w poniedziałek zarzuty dotyczące przestępstwa urzędniczego. Chodzi o próbę wywierania nacisku na podwładną w sprawie ważnej nominacji w tamtejszym sektorze publicznej opieki zdrowotnej.

Zarzuty wobec ministra ogłosił antykorupcyjny pion bułgarskiej prokuratury. Przewodniczący resortu miał wywierać naciski w sprawie konkretnej nominacji na stanowisko wiceszefa tamtejszej agencji do spraw leków.

Jak podała rzeczniczka prokuratora naczelnego Rumiana Arnaudowa, minister zdrowia miał pod koniec lutego tego roku zagrozić dyrektor agencji zwolnieniem ze stanowiska, jeżeli ta nie mianuje wskazanej osoby na funkcję swojego zastępcy. Według śledczych szef resortu miał również adresować do swojej podwładnej inne groźby. Rzeczniczka prokuratora generalnego poinformowała, że omawiane przestępstwo objęte jest karą pozbawienia wolności do lat sześciu.

Szefowa agencji do spraw leków Asena Stoimenowa ujawniła personalia osoby poleconej jej do obsady ważnego stanowiska. Minister wskazał Bojana Doganowa, który dowodził biznesem pokrywającym się z zakresem działalności instytucji, a więc jego nominacja oznaczałaby konflikt interesów. Doganow usłyszał w agencji, że z racji posiadania firmy handlującej farmaceutykami nie może objąć stanowiska wicedyrektora w tej instytucji.

Rzeczniczka prokuratury poinformowała ponadto, że minister złożył stosowne wyjaśnienia. Nie zdecydowano się na wystąpienie o odwołanie go z zajmowanego stanowiska. Rumiana Arnaudowa dodała, że omawiana rozmowa miała miejsce w obecności świadków, którzy potwierdzili zarzuty wysuwane przez szefową agencji do spraw leków.

Sprawa jest swoistym echem zjawiska charakterystycznego dla Bułgarii.

Jest to kraj uznawany za najbardziej skorumpowany spośród wszystkich należących do Unii Europejskiej. Najnowszy ranking międzynarodowej organizacji Transparency International ulokował Bułgarię o sześć miejsc niżej niż w poprzedniej klasyfikacji, co daje 75. miejsce wśród 176 objętych zestawieniem państw. TI zaznacza, że w ciągu ostatnich pięciu lat kraj nie poczynił znaczących postępów w zwalczaniu procederu korupcji. Podobnie krytyczną ocenę sformułowały inne prestiżowe podmioty: Freedom House, Bank Światowy czy Economist Intelligence Unit.

Bułgarski rząd sprawujący władzę w okresie listopad 2014 – styczeń 2017 roku nie chciał korzystać z wzorców wypracowanych przez rumuńskich decydentów. Centroprawicowy premier Bojko Borysow odmawiał przyjęcia modelu całkowicie niezależnej instytucji, jaką jest rumuńskie biuro antykorupcyjne. Wymownym sygnałem sceptycznej postawy była decyzja bułgarskiego szefa rządu, który kilka tygodni temu nie spotkał się z przewodniczącą rumuńskiego Państwowego Biura Antykorupcyjnego Laurą Kovesi.

Bojko Borysow jest liderem partii GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii), która zwyciężyła w marcowych wyborach parlamentarnych. Aktualnie rozpoczynają się rozmowy w sprawie utworzenia rządu, na czele którego Borysow stanie już po raz trzeci.

Źródło: Polska Agencja Prasowa.