foto: SpeedKingz/shutterstock.com

Szwedzki zespół badawczy z Karolinska Institutet w Sztokholmie uzyskał wyniki przemawiające za jelitowym pochodzeniem choroby Parkinsona. Zdaniem naukowców, choroba może rozpoczynać się w jelicie i atakować mózg poprzez nerw błędny.

Badania nad pacjentami po wagotomii

W badaniach wzięli udział pacjenci, którzy przeszli wcześniej wagotomię. To operacja, w której przecina się włókna nerwu błędnego, stosowana w chorobie wrzodowej dwunastnicy. Przecinany nerw w normalnych warunkach odpowiada za fazę nerwową wytwarzania soku żołądkowego.

Naukowcy przeanalizowali dane pochodzące ze szwedzkich rejestrów służby zdrowia. Dzięki zgromadzonym informacjom mogli porównać zapadalność na chorobę Parkinsona pomiędzy dwoma grupami pacjentów. Pierwszą stanowiło 9430 osób, które w ciągu wcześniejszych 40 lat przechodziły wagotomię. Odnotowano w niej 101 przypadków zachorowań (1,07%). Druga grupa liczyła 377200 osób z generalnej populacji – choroba rozwinęła się tutaj u 4,829 osób (1,28%). Wyniki te nie różnią się w sposób istotny statystycznie.

Ciekawe spostrzeżenie poczyniono jednak, kiedy porównano zapadalność na chorobę Parkinsona między dwoma grupami pacjentów przechodzących wcześniej operację przecięcia nerwu błędnego. Do pierwszej grupy zaliczono osoby, u których przeprowadzano wagotomię pniową, natomiast do drugiej – osoby po wagotomii selektywnej.

Pierwszy rodzaj operacji to tzw. wagotomia całkowita. Następuje w niej przecięcie podprzeponowe lub nadprzeponowe obu nerwów błędnych, a co za tym idzie – odnerwienie całego żołądka oraz znacznej części trzewi jamy brzusznej – wątroby, trzustki, dróg żółciowych oraz jelit. Wagotomia selektywna polega z kolei na przecięciu jedynie gałązek żołądkowych nerwu Latarjeta. Dzięki temu zachowana zostaje właściwa czynność ścian żołądka i nie trzeba przeprowadzać pyloroplastyki.

Okazało się, że pacjenci, którzy co najmniej 5 lat wcześniej przeszli wagotomię pniową znacznie rzadziej zapadali na chorobę Parkinsona niż osoby po wagotomii selektywnej. Stan zdrowia wszystkich osób badanych z obu grup był monitorowany od minimum pięciu lat. Pod uwagę wzięto także inne czynniki, między innymi cukrzycę, zapalenie stawów czy chorobę obturacyjną płuc. Ustalono, że ludzie po wagotomii pniowej zapadali na chorobę Parkinsona 40% razy rzadziej niż osoby nieoperowane.

Wnioski i argumenty

Zgodnie z relacją  Bojing Liu – uczestniczącej w badaniach doktorantki z Zakładu Epidemiologii i Biostatystyki Karolinska Institutet – wyniki mogą oznaczać, że choroba Parkinsona zaczyna się w dolnym odcinku układu pokarmowego.

Za tą teorią przemawiają również inne argumenty – np. fakt, że chorobie tej często towarzyszą zaburzenia pracy żołądka i jelit. Problemy te zaczynają się niekiedy na długo przed wystąpieniem objawów drżączki poraźnej. Ponadto według rezultatów innych badań, w jelitach pacjentów z chorobą Parkinsona występuje nieprawidłowe białko, które może pełnić decydującą rolę w rozwoju przypadłości.

Liu podkreśla, że teoria wymaga jeszcze potwierdzenia. Niektóre dane pochodzą bowiem z podgrup o małej liczebności. Przy następnych analizach trzeba będzie zadbać również o kontrolę innych czynników podnoszących ryzyko zachorowania na drżączkę poraźną. Należą do nich chociażby regularne picie kawy, palenie wyrobów tytoniowych czy obciążenie genetyczne. Teoria szwedzkiego zespołu naukowego z pewnością ma jednak solidne podstawy – zarówno w wynikach osób po wagotomii, jak i w efektach innych badań.