foto: Popartic/shutterstock.com

Amerykańscy eksperci ds. bezpieczeństwa narodowego sygnalizują, że nowy prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wciąż jeszcze nie obsadził kilku niezwykle ważnych stanowisk w agendach rządowych. Pozycje te są kluczowe dla kwestii zdrowia publicznego oraz postępowania na wypadek wybuchu epidemii.

Wakaty w urzędach

Na wyznaczenie nowych dyrektorów wciąż oczekują Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (Centers for Disease Control and Prevention – CDC), a także Agencja Stanów Zjednoczonych ds. Rozwoju Międzynarodowego (U.S. Agency for International Development – USAID), która jest głównym urzędem federalnym niosącym pomoc dla krajów dotkniętych epidemiami oraz klęskami żywiołowymi. Ponadto brakuje obsady kilku miejsc w Ministerstwie Zdrowia i Pomocy Humanitarnej (Department of Health and Human Services) – istotnych pod kątem przygotowania kraju na zagrożenia związane z rozprzestrzenianiem się chorób zakaźnych. Brakuje również jasnego wskazania osoby odpowiedzialnej za tego rodzaju zagadnienia w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego (National Security Council – NSC). Tymczasowo mieszczą się one w zakresie obowiązków prezydenckiego doradcy ds. bezpieczeństwa wewnętrznego Toma Bosserta.

Ryzyko epidemiologiczne

Eksperci są zdania, że nowy prezydent lekceważy zagrożenie, jakie niesie ze sobą potencjalna epidemia. Tymczasem jej wybuch jest uważany za dużo bardziej prawdopodobny niż wystąpienie kataklizmu innego rodzaju – takiego, jak na przykład wybuch jądrowy. O ryzyku związanym z chorobami zakaźnymi uprzedzani byli wszyscy prezydenci USA od czasów kadencji Ronalda Reagana w latach osiemdziesiątych. Obecnie zaś należy przyznać, że ryzyko to znacznie wzrosło w ciągu ostatnich dekad.

Ostrzeżenia WHO

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) alarmuje o rosnącej lekooporności bakterii, która sprawia, że stosowane dotychczas antybiotyki okazują się nieskuteczne. W związku z tym w ostatnich miesiącach opublikowano listę bakterii, przeciwko którym pilnie potrzeba wynalezienia nowych leków. Szczegóły na ten temat dostępne są w tym artykule.

W sytuacji tej nie pomaga także rozpowszechniony w krajach zachodnich szkodliwy ruch antyszczepionkowy, który wciąż przybiera na sile. Specjaliści ostrzegają, że rosnąca liczba niezaszczepionych obywateli może spowodować ponowne rozprzestrzenienie się w społeczeństwach chorób uważanych już od dziesięcioleci za trwale wygaszone. Przykładem takiej choroby zakaźnej jest krztusiec określany także jako koklusz, którego przypadki odnotowuje się ostatnio coraz częściej zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie.

Między innymi z powyższych względów lekarze i naukowcy są zdania, że nadejście epidemii jest tylko kwestią czasu.

Planowany szczyt G20

Wzrost zagrożenia epidemiologicznego jest dostrzegany przez władze różnych państw. Świadczy o tym zaplanowany skład oraz przebieg tegorocznego szczytu G20, który odbędzie się w czerwcu w Hamburgu. Do tej pory w spotkaniach tych uczestniczyli jedynie ministrowie finansów z poszczególnych krajów. W tym roku w obradach wezmą udział także ministrowie zdrowia, a jednym z najważniejszych tematów ma być właśnie koordynacja działań międzynarodowych w przypadku wybuchu pandemii.

Niepokój amerykańskich ekspertów można zatem uznać za uzasadniony. Od objęcia rządów przez Donalda Trumpa minęło już 11 tygodni, ale na razie wciąż nie wiadomo, kto pojedzie na szczyt G20, jako przedstawiciel USA.