foto: ChameleonsEye/shutterstock.com

Od kilku lat na świecie trwa moda na dietę bezglutenową. W ślad za nią podąża wysoka popularność produktów niezawierających glutenu. W polskich sklepach można odróżnić je po znaku przekreślonego kłosa umieszczonym na opakowaniach. Żywność bezglutenowa cieszy się zainteresowaniem zarówno osób o uzasadnionym zapotrzebowaniu na tego rodzaju produkty, jak i konsumentów, którzy po prostu podążają za modą. Przyszedł jednak czas, aby zastanowić się, czy panujące trendy nie wyrządzają ludziom krzywdy?

Dla przypomnienia: w diecie bezglutenowej chodzi o całkowite wyeliminowanie z codziennego jadłospisu wszelkiego rodzaju pokarmów zawierających pszenicę, jęczmień, żyto oraz owies. Ten ostatni nie zawiera wprawdzie glutenu, ale istnieje inny powód jego wykluczenia. Otóż w fazie przemiału owies często zostaje zanieczyszczony odpadami z innych gatunków.

Celiakia

Opisane restrykcje dietetyczne są rzecz jasna konieczne i rozsądne w przypadku pacjentów chorujących na celiakię, czyli trwałą nietolerancję glutenu. W tym wypadku profilaktyczne niespożywanie tego składnika jest jedyną dostępną i skuteczną formą zapobiegania chorobie.

Celiakia jest uwarunkowana genetycznie i polega na nieprawidłowej odpowiedzi immunologicznej organizmu na gluten oraz na związane z nim prolaminy. Należy pamiętać przy tym, że gluten nie wywołuje choroby. Może tylko ujawnić jej obecność powodując szereg nieprzyjemnych objawów.

Nadmierna reakcja układu immunologicznego występuje na gliadynę obecną w pszenicy, sekalinę obecną w życie oraz hordeinę występującą w jęczmieniu. Na skutek spożycia tych składników w organizmie osoby chorej na celiakię dochodzi do naruszenia bądź zaniku kosmków jelitowych. Zaburzeniu ulega wchłanianie związków małocząsteczkowych powstających w wyniku trawienia pokarmu. Jednocześnie spadają czynności disacharydaz i wzrasta ryzyko pojawienia się nietolerancji laktozy. Obniżeniu ulega także ilość komórek wydzielających hormony jelitowe, co skutkuje zaburzeniem działania trzustki. W ten sposób następuje niemożność trawienia i wchłaniania substancji odżywczych.

Stan ten objawia się najczęściej bólem brzucha, wzdęciami, przewlekłą biegunką, obfitym i cuchnącym stolcem, rosnącym obwodem brzucha, a zarazem utratą kilogramów. U dzieci obserwuje się spowolnienie przyrostu zarówno masy ciała, jak i jego długości. Z czasem rozwijają się również niedokrwistość i osteoporoza.

Tak wygląda wersja klasyczna choroby. Specjaliści rozróżniają także rzadziej spotykane odmiany, określane niemą, ukrytą i potencjalną. Różnią się one przede wszystkim stopniem nasilenia symptomów po zjedzeniu niewskazanej żywności. W każdym przypadku jedyną formą zapobiegania jest właściwa dieta. Warto zauważyć, że w dawnych czasach, gdy nie znano jeszcze natury przypadłości, celiakia kończyła się śmiercią u 12% chorych.

Niewytłumaczalna popularność diety bezglutenowej

Biorąc pod uwagę powyższe informacje, nietrudno zrozumieć dlaczego osoby z nietolerancją glutenu wystrzegają się spożywania zbożowych produktów. Jednak trudno pojąć, dlaczego dieta pacjentów z celiakią stała się modna wśród ludzi z zupełnie normalnie funkcjonującym przewodem pokarmowym. Zwłaszcza, że nie jest to dieta łatwa i przyjemna – komponowanie pełnowartościowego codziennego jadłospisu pozbawionego glutenu przedstawia dość skomplikowane zadanie. Przyczyna nie może zatem leżeć w atrakcyjnym menu.

Powodem takiej popularności raczej nie są też podejrzenia o występowanie choroby we własnym przypadku. Lekarze podkreślają bowiem, że liczba pacjentów z celiakią jest raczej stała, a choroba dotyczy niewielkiego ułamka społeczeństwa.

A jednak wiele osób na własne życzenie wyklucza z diety gluten. Potwierdzają to wyniki badań zespołu dr. Hyun-Seok Kim`a z Rutgers New Jersey Medical School w Stanach Zjednoczonych. Uczeni przeanalizowali dane uzyskane z Narodowego Badania Zdrowia i Żywienia (NHANES) przeprowadzonego w latach 2009 – 2014. Rezultaty jednoznacznie stwierdzają istnienie olbrzymiej dysproporcji pomiędzy grupą osób faktycznie potrzebujących bezglutenowej diety, a grupą ludzi stosujących tę dietę bez żadnego wyraźnego powodu. Tych ostatnich jest znacznie więcej.

Nowe argumenty za rozsądnym żywieniem

Do tej pory entuzjaści diety wykluczającej gluten pozostawali niewrażliwi na argumenty lekarzy. Jednak ostatnio naukowcy podali do wiadomości publicznej wyniki nowych badań, które mogą zmienić ten stan rzeczy i odwrócić panujące trendy.

9 marca 2017 r. specjaliści z Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego ogłosili, że istnieje udokumentowany związek pomiędzy niskim spożyciem glutenu a rozwojem cukrzycy typu 2. Aby potwierdzić istnienie tego związku przeprowadzono długoterminowe badania z udziałem około 200 tysięcy ludzi, którzy byli poddawani obserwacjom przez ostatnich 30 lat. Jak się okazało, osoby spożywające podwyższone ilości glutenu wykazywały o 13% niższe ryzyko zachorowania na cukrzycę w porównaniu do osób spożywających dziennie poniżej 4 g zbożowego składnika.

Lekarze uważają, że za takie wyniki najprawdopodobniej odpowiada błonnik – obecny w sporych ilościach w produktach bogatych w gluten. Jak wiadomo błonnik usprawnia procesy trawienne i oczyszcza układ pokarmowy. W ten sposób pośrednio spełnia też funkcję ochronną dla organizmu przed rozwojem cukrzycy typu 2.

Czy nowe informacje trafią do przekonania osobom próbującym żywić się podług najnowszych trendów? Czas pokaże. Lekarze przypominają, że według ogólnych szacunków, problem celiakii dotyczy w Polsce zaledwie 1% społeczeństwa. Podkreślają też, że najlepszy wybór dietetyczny to odżywianie się różnorodnymi pokarmami – w miarę własnych potrzeb, możliwości, upodobań i zdrowego rozsądku.