foto: Rarin Lee/shutterstock.com

Zdaniem doktor habilitowanej Ewy Augustynowicz z Zakładu Badania Surowic i Szczepionek NIZP-PZH wiązanie szczepień z występowaniem autyzmu to szkodliwy medyczny mit. Teoria jest chętnie wykorzystywana przez ruchy antyszczepionkowe.

Doktor Augustynowicz nazywa tę koncepcję “przedziwną”. Jest ona rozpowszechniana od niemal dwudziestu lat. W 1998 roku Andrew Wakefield w porozumieniu ze swoimi współpracownikami opublikował w czasopiśmie “The Lancet” artykuł, w którym pada sugestia czasowego związku pomiędzy podaniem szczepionki przeciw odrze, śwince i różyczce (MMR) a wystąpieniem objawów autyzmu.

Ekspertka podkreśla, że mimo nagłego rozgłosu, jaki tekst uzyskał w środowiskach niechętnych szczepieniom, równie szybko wyszło na jaw, że teoria jest – mówiąc oględnie – niewiarygodna. W krótkim czasie po publikacji okazało się, że badania zostały niewłaściwie przeprowadzone i nieetycznie zinterpretowane, a autorzy dopuścili się, delikatnie mówiąc, bardzo dużego nadużycia – przypomina doktor Augustynowicz.

Jak wskazuje, General Medical Council (GMC) uznało w 2010 roku, że Wakefield prowadził badania – jak się wyrażono – “nieuczciwie”, “w sposób wprowadzający w błąd”. W związku z tym odebrano mu prawo do wykonywania swojego fachu w Wielkiej Brytanii za złamanie zasad etyki zawodowej. W kilka miesięcy po tej decyzji redakcja “The Lancet” oficjalnie wycofała kontrowersyjny artykuł z bazy tekstów swojego archiwum.

Niestety przez wiele lat teoria cieszyła się w pewnych środowiskach powodzeniem.

A przecież te badania nie miały nic wspólnego z faktami naukowymi i rzeczywistością – dziwi się Ewa Augustynowicz. Jak przypomina, przeciwnicy szczepień przywoływali tę nigdy niepotwierdzoną “pseudonaukową koncepcję” jako kluczowy argument w debacie nad zasadnością stosowania omawianych preparatów.

Ekspertka podkreśla, że rozpowszechnienie szkodliwej teorii przyniosło fatalne skutki w Wielkiej Brytanii i innych krajach europejskich. Zaznaczyła, że na przestrzeni kolejnych dziesięciu lat około 5 milionów rodziców zdecydowało, że nie zaszczepi dzieci przeciwko odrze, śwince i różyczce. W efekcie w latach 2004, 2005, 2011 i później wybuchały epidemie odry, podczas których zachorowało kilkadziesiąt tysięcy osób m.in. we Francji, Holandii i Wielkiej Brytanii. Niestety zgubne konsekwencje fałszywych medycznych przesądów widać do dziś. Doktor Augustynowicz przywołuje epidemie odry odnotowywane w ostatnich miesiącach w Rumunii czy we Włoszech właśnie wskutek niechęci wielu rodziców do szczepienia swoich dzieci.

Ewa Augustynowicz przypomniała, że w krótkim czasie po kontrowersyjnej publikacji Wakefielda z 1998 roku przeprowadzono dziesiątki wiarygodnych naukowo badań, które nie wykazały żadnego związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy autyzmem a szczepionką MMR.

Skąd więc popularność szkodliwej teorii wśród tak wielu osób?

Ekspertka zaznacza, że szczepionka przeciw odrze, śwince i różyczce podawana jest w tym samym czasie, w którym zazwyczaj stwierdza się u dzieci pierwsze objawy autyzmu. Z tego względu rodzice wstrząśnięci informacją o chorobie dziecka wiążą jej wystąpienie właśnie ze szczepionką MMR.

Doktor Augustynowicz przypomina, że szczepienia obok samych zaszczepionych chronią również tych młodych pacjentów, którzy nie mogą być szczepieni z uwagi na obniżenie odporności. Zaszczepienie chroni ponadto niemowlęta zbyt małe na aplikację szczepionki.

Ekspertka dodaje, że wskaźnik wyszczepialności jest w Polsce stosunkowo wysoki, natomiast w ostatnich latach niepokoi wzrost liczby sceptycznych rodziców. W 2012 roku było ich ponad 5 tysięcy, w 2016 już ponad 23 tysiące.

Źródło: Polska Agencja Prasowa.