foto: Africa Studio/shutterstock.com

Pediatra i neurolog dziecięcy Marek Bachański jako jedyny w Polsce prowadzi terapię marihuaną u dzieci z padaczką lekooporną. Mimo wielu osiągnięć, uznany lekarz stracił pracę w szpitalu i został postawiony przed sądem.

Kłopoty doktora Bachańskiego mają ścisły związek z panującymi w Polsce uprzedzeniami względem medycznej marihuany. Lekarze stosujący ten rodzaj terapii są bardzo często wyśmiewani lub oskarżani o szarlatanerię czy nawet szerzenie narkomanii. W samym środowisku lekarskim wciąż pokutuje wiele nieprawdziwych przekonań na ten temat. To właśnie ich ofiarą padł człowiek, który pomógł wielu małym pacjentom cierpiącym na lekooporną padaczkę.

Dyrekcja Centrum Zdrowia Dziecka oskarżyła doktora Bachańskiego o to, że prowadzona przez niego terapia była nielegalna. Medykowi zarzucono, że krzywdził powierzone jego opiece dzieci, narażając je na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu przez prowadzenie nielegalnego eksperymentu medycznego.

Doktor Bachański zdecydowanie odpiera wszystkie oskarżenia. Swoje stanowisko ogłasza między innymi w rozmowie z dziennikarką medyczną Dorotą Mirską-Królikowską, która jest autorką poświęconej lekarzowi książki.

Jak wyjaśnia jej bohater, wybrane przez niego leczenie było całkowicie legalne i potwierdzone naukowo.

Terapia kannabinoidami była prowadzona jak najbardziej legalnie, w zaakceptowanej przez cały świat formule off label, co oznacza <leki poza wskazaniami rejestracyjnymi>. Wybrałem preparat znany od kilku lat i występujący na stronach holenderskich agencji rządowych do spraw kontroli użycia medycznej marihuany.

Doktor Bachański przywołuje ponadto artykuł czwarty Ustawy o zawodzie lekarza, który jednoznacznie stanowi, iż lekarz ma nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek korzystać z aktualnej wiedzy medycznej. Stosowanie lekarstw zarejestrowanych w innym państwie europejskim jest całkowicie zgodne z cytowanym zapisem ustawy.

Lekarz przypomina, że wszystkie inne dostępne terapie zawiodły. Szacuje się, że w naszym kraju niemal 115 tysięcy dzieci cierpi na padaczkę lekooporną. Jak wyjaśnia doktor Bachański, u większości z nich nie istnieje skuteczniejsza metoda leczenia niż ta za pomocą preparatów z konopi. Lekarz poszukiwał innych terapii. Między innymi próbował stosować dietę ketonową, która polega na odpowiedniej kompozycji spożywanych posiłków – tak, aby jak najdłużej podtrzymywać we krwi wysoki poziom hamujących napady epilepsji ketonów. Metoda ta pomogła przynajmniej niektórym pacjentom. Choć wielu moich kolegów pukało się w głowę, kiedy zakomunikowałem im, że zaczynam ją stosować – przypomina doktor Bachański.

Dla medyka dzieci nie były tylko “przypadkami medycznymi”, z wieloma z nich się zaprzyjaźnił. Opowiada o nich jak o kimś bliskim. Doktor Bachański przywołuje w książce między innymi Maxa, który cierpiał na kilkaset napadów padaczki w ciągu dnia. Jak wspomina lekarz, to dziecko przyjęło wszystkie możliwe leki, we wszystkich znanych kombinacjach. Żaden nie pomógł. Więc proszę sobie wyobrazić zachwyt matki, i mój także, kiedy okazało się, że już po tygodniu od podania pierwszych dawek medycznej marihuany napady występowały rzadziej i były coraz słabsze. Po kilku tygodniach ustały na tydzień zupełnie. Powracały, ale nie były już tak niebezpieczne jak kiedyś. Doktor Bachański cieszył się, że z dziecka leżącego powoli rodzi się mały człowiek podejmujący coraz śmielsze kontakty z otoczeniem: podnoszący głowę, patrzący, próbujący siadania.

Medyk mówi, że takie chwile w jego zawodowej praktyce pozwalają przetrwać wszelkie zwątpienia i oskarżenia.

Dzisiaj Max wspina się po ścianach kojca i wstaje sam! – odnotowuje z radością doktor Bachański.

Podkreśla również, że terapia padaczki lekkoopornej to wyzwanie nie tylko medyczne, ale i wymagające odporności psychicznej w starciu ze środowiskami, które kwestionują wartość leczniczych konopi. Silna wola jest niezbędna, aby odpierać niesłuszne, krzywdzące oskarżenia.

W styczniu ubiegłego roku badający sprawę doktora Bachańskiego lekarski rzecznik odpowiedzialności zawodowej stwierdził, że nie popełnił on „przewinienia zawodowego”. 8 marca 2017 roku sąd odrzucił apelację Centrum Zdrowia Dziecka i uznał, że zwolniony dyscyplinarnie lekarz jest niewinny.

Oznacza to, że może on wrócić do swojej pracy i opiekować się małymi pacjentami.

Konsekwentna obrona swojej postawy, okupiona wieloma trudnościami, przyniosła wreszcie pozytywny efekt.

Książka Doroty Mirskiej-Królikowskiej jest nie tylko zapisem walki o prestiż zawodowy i dobre imię uznanego lekarza, ale również ważnym ostrzegawczym głosem w debacie o medycznej marihuanie. Publikacja ukazała się w tym roku pod tytułem „Marek Bachański, doktor od spraw niemożliwych. Cała prawda o leczeniu marihuaną” (Edipresse Książki).