foto: AMA/shutterstock.com

Amerykańscy eksperci bacznie przyglądają się dynamicznej ekspansji chińskiego rynku farmaceutycznego. W ostatnich latach stał się on największym rynkiem produktów leczniczych na świecie. Teraz jego najwyższym priorytetem jest podnoszenie standardów oraz opracowanie własnych innowacyjnych technologii lekowych.

Dynamiczny rozwój łatwo wytłumaczyć – podstawową przyczyną jest w tym wypadku starzenie się olbrzymiego społeczeństwa, a wraz z nim – rosnące zapotrzebowanie na nowe terapie i fachową opiekę medyczną. Czynnikom tym towarzyszy także wzrost dochodów obywateli, którzy dysponują coraz większymi środkami na leczenie. Stają się zatem atrakcyjną grupą docelową dla własnych firm farmaceutycznych.

Zgodnie z wyliczeniami amerykańskich instytucji, wartość chińskiego sektora osiągnie nawet 167 mld dolarów już w 2020 roku. Aktualnie wartość ta szacowana jest na 108 mld. To jednak wciąż nie tak wiele w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi, które rocznie przeznaczają na lekarstwa blisko 400 mld dolarów.

Obraz chińskiego rynku

Jakie są aktualne cechy charakterystyczne chińskiej branży farmaceutycznej? Z pewnością należy do nich duże rozproszenie. Rynek tworzony jest przez tysiące niewielkich firm, zajmujących się wszystkim etapami życia leków – produkcją, dystrybucją i sprzedażą. Taka dezintegracja nie sprzyja generowaniu zbyt wysokich zysków, dlatego w dużej mierze stanowi przyczynę ograniczonych jak dotąd funduszy na poszukiwanie nowych technologii lekowych. Zgodnie z raportem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z roku 2016, większość firm z Państwa Środka poświęca na rozwój i badania jedynie około 5% przychodów. Dla porównania – w przypadku globalnych firm farmaceutycznych kwoty te sięgają kilkunastu procent zysków. Tymczasem w Chinach znaczna ich część przeznaczana była dotychczas na opracowywanie leków generycznych, czyli wtórnych preparatów starszej generacji o przedawnionej ochronie patentowej.

Obecnie jednak widać stopniowo zachodzące zmiany. Państwo modyfikuje przepisy w taki sposób, aby zachęcić rynek do większej konsolidacji, a jednocześnie dąży do podniesienia standardów jakościowych. Takie działanie mogą skutecznie przyspieszyć rozwój rynku i podnieść wartość zawieranych transakcji. Rząd liczy na to, że efektem tych wysiłków okażą się już wkrótce innowacyjne, autorskie produkty lecznicze. O nowych regulacjach prawnych zapowiadanych przez Chińską Agencję Żywności i Leków (CFDA) można przeczytać pod tym linkiem

Rozwój chińskich firm biotechnologicznych

Chiński rynek leków wydaje się być na dobrej drodze do umocnienia pozycji na arenie międzynarodowej. Proces ten z pewnością zajmie jeszcze sporo czasu, jednak już dzisiaj warto docenić osiągnięcia kilku chińskich spółek. Mowa tu między innymi o trzech podmiotach biotechnologicznych – CSStone, Innovent oraz Ascletis. W zeszłym roku pozyskały one środki o łącznej wartości około 500 mln dolarów. Ponadto ośrodek badawczy ChinaBio szacuje, że w 2016 r. w Chinach przeznaczono ponad 40 mld dolarów na badania w dziedzinach nauk przyrodniczych. Inwestycji tego rodzaju dokonały zarówno rodzime, jak i zagraniczne podmioty.

W ostatnich latach zauważalny jest nie tylko przypływ środków finansowych, ale również wykwalifikowanej kadry naukowej. Do pracy przyjeżdżają zarówno doświadczeni specjaliści z innych krajów, jak i chińscy absolwenci zagranicznych uczelni. Dobrym przykładem jest tutaj osoba zarządzająca spółką Chi-Med, istniejącą od 2000 r., a w chwili obecnej posiadającą osiem nowych substancji w trakcie badań klinicznych oraz notowaną na giełdzie NASDAQ. Osobą tą jest Christian Hogg, pracujący dawniej w Procter & Gamble. Bogatym doświadczeniem może pochwalić się również Samantha Du – obecnie dyrektor naukowa Chi-Med – dawniej dyrektor w koncernie Pfizer oraz zarządca ds. inwestycji w firmie Sequoia Capital usytuowanej w Dolnie Krzemowej. Kilka lat temu Du współtworzyła w Szanghaju laboratorium Zai Lab, które zajmuje się licencjonowaniem farmaceutyków pochodzących z firm zachodnich. Długoterminowym celem Zai Lab jest poszukiwanie nowych leków onkologicznych, zwłaszcza w zakresie immunoterapii.

Firma Chi-Med w pełni dorównuje światowym standardom zarówno pod względem kadry, jak i wyposażenia laboratoriów, również znajdujących się w Szanghaju. Do opracowanych tam związków należy Fruquintinib – lek na nowotwór jelita grubego, który uzyskał niedawno pozytywne wyniki testów kwalifikujących substancję do dalszej weryfikacji. Firma planuje już wprowadzenie preparatu na rynki zagraniczne. Jeśli uda się zrealizować te zamierzenia, będzie to pierwsze lekarstwo w całości opracowane w Chinach i stosowane na świecie. To jednak zależy także od konkurencji… lokalnej. Podobną strategię zapowiada bowiem chińska firma Chipscreen Biosciences z Shenzhen – producent leku Epidaza dopuszczonego do krajowego obrotu już w roku 2015. Spółki będą walczyć w pierwszym rzędzie o rynek amerykański i japoński.

Na uwagę zasługuje jeszcze jedna chińska firma o znacznym potencjale badawczo-rozwojowym. Jest nią BeiGene, trudniąca się głównie opracowywaniem innowacyjnych terapii antynowotworowych. Aktualnie cztery skonstruowane przez nią preparaty są już gotowe do rozpoczęcia badań klinicznych. Dzięki udanemu debiutowi na giełdzie, firma zgromadziła w zeszłym roku 158 mln dolarów na nowe inwestycje.

W chińskim sektorze farmaceutycznym ciągle jeszcze brakuje wielkich koncernów ze względu na niską tendencję do integracji podmiotów gospodarczych. Jednak sam rozmiar rynku sprawia, że nie wolno go lekceważyć. Warto pamiętać też o tym, że koszty rozwoju nowych środków są w Chinach niższe niż w Europie czy w Stanach Zjednoczonych. Przy oburzeniu społecznym, jakie wzbudziły ostatnio astronomiczne podwyżki cen niektórych leków w USA, chińskie firmy już teraz mają szeroką grupę odbiorców gotowych przyjąć ich ofertę.