foto: Budimir Jevtic/shutterstock.com

Uczestnicy zorganizowanej w Warszawie konferencji naukowej nie mają wątpliwości, że alergie są jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla Europy. Za piętnaście lat nawet co drugi mieszkaniec Starego Kontynentu może doświadczyć tego problemu.

Eksperci zaznaczają, że już obecnie tylko na alergie pokarmowe cierpi aż siedem milionów Europejczyków. To właśnie ten rodzaj alergii stanowił główny temat warszawskiej konferencji. Uczestnicy obrad przedstawiali jednak najnowsze dane dotyczące wszystkich jej rodzajów.

Głównym wnioskiem z zaprezentowanych statystyk jest obserwacja, że problem w największym stopniu dotyka krajów uprzemysłowionych. W tym gronie nie brakuje Polski.

O rosnącej skali zagrożenia przekonywała kierownik Ogólnopolskiego Centrum Dietetyki Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie doktor Lucyna Pachocka. Zaznaczyła ona, że choroby alergiczne zajmują czwartą-piątą pozycję na liście najczęściej występujących, ustępując jedynie chorobom układu krążenia, schorzeniom układu oddechowego oraz nowotworom. 20 do 30 procent światowej populacji stanowią alergicy.

Co dekadę liczba chorujących podwaja się.

Największe zagrożenie występuje w Amerykach Północnej i Południowej. Problem alergii dotyczy zwłaszcza takich krajów jak Kanada, Brazylia i Stany Zjednoczone. W Stanach Zjednoczonych, podobnie jak i w innych najbardziej rozwiniętych krajach, przewiduje się, że już w 2020 roku odsetek osób cierpiących na jakąś chorobę alergiczną zwiększy się do ponad 50 procent – podkreślała doktor Pachocka.

W ramach konferencji zaprezentowano między innymi przeprowadzone w 2008 roku badania na grupie 23 tysięcy Polaków. Wynika z nich, że aż 40 procent mieszkańców naszego kraju odczuwa objawy alergii. Chodzi o osoby, które takie dolegliwości zadeklarowały.  Niemal 40 procent uczestników testów alergicznych miało miało dodatni wynik testów skórnych na powszechnie występujące alergeny. Chodzi tu przede wszystkim o roztocza, trawy i brzozę.

Trend potwierdzają badania sondażowe. Dane TNS OBOP z 2010 roku wskazują, że w niemal jednej trzeciej polskich rodzin pojawiają się choroby alergiczne. Większość chorych  (67 procent) stanowią kobiety. Mieszkańcy miast to aż 75 procent łącznej liczby alergików.

Eksperci odnotowują zwłaszcza wzrost zachorowalności na alergie pokarmowe.

Specjaliści nazywają je nietolerancją pokarmową związaną z mechanizmami odpornościowymi. Profesor Maciej Kaczmarski z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku podawał dane, z których wynika, że na ten rodzaj alergii cierpi 6 procent dzieci (przede wszystkim tych, które nie przekroczyły piątego roku życia) oraz od 3 do 4 procent dorosłych. Doktor Pachocka zaznacza jednak, że rzeczywista skala problemu może być większa. Podejrzewa się, że częstość występowania alergii, w tym szczególnie nadwrażliwości pokarmowej, może być jednak większa, bo wciąż nie zawsze jest ona rozpoznawana – podkreśla.

Wymownym przykładem jest astma. Według badania zatytułowanego Epidemiologia Chorób Alergicznych w Polsce (ECAP) jedynie 30 procent chorych otrzymało właściwą diagnozę.

Zjawisko jest jednak globalne. Według Światowej Organizacji Zdrowia problem alergii pokarmowych IgE-zależnych (takich, w których przeciwciało IgE odpowiada za reakcję alergiczną) może dotyczyć nawet jednej piątej populacji naszej planety. Większość (60 procent) chorych to kobiety, a w ostatniej dekadzie dwukrotnie zwiększyła się liczba tego rodzaju alergików wśród dzieci do piątego roku życia. W Stanach Zjednoczonych szacuje się natomiast, że w co trzeciej rodzinie przynajmniej jedna osoba doświadcza dolegliwości po spożyciu posiłku i wiele z nich mogą generować alergie pokarmowe.

Profesor Maciej Kaczmarski zaznaczył, że nadal za zdecydowaną większośc alergii odpowiadają:

  • mleko krowie,
  • kurze jaja,
  • orzechy (zwłaszcza orzeszki arachidowe),
  • białka pszenicy i soi
  • mięsa ryb, mięczaków i skorupiaków.

Do najczęstszych objawów alergii zaliczają się natomiast:

  • nudności,
  • wymioty,
  • biegunki,
  • stany zapalne przewodu pokarmowego,
  • stany zapalne skóry (atopowe i opryszczkowe),
  • pokrzywka,
  • duszności,
  • nieżyt nosa i zatok,
  • obrzęki.

Jak podkreślał profesor Kaczmarski, aż 85 procent dzieci wyrasta z najczęstszych uczuleń: na krowie mleko czy kurze jaja. Gorzej jest z uczuleniem na pozostałe alergeny pokarmowe, które rzadziej występują, ale tylko 20 proc. maluchów po jakimś czasie przestaje na nie reagować – zaznacza uczony.

Źródło: Polska Agencja Prasowa.