foto: alexfan32/shutterstock.com

Farmaceuci kwestionują harmonogramy nocnych dyżurów aptek, jakie narzucają im rady powiatu. Samorządy nie są w stanie dopłacać do dodatkowego czasu pracy placówek, co budzi sprzeciw i nasila problem.

W poszczególnych rejonach kraju dochodzi do konfliktów, wymiany listów pomiędzy stronami i eskalacji negatywnych emocji. Wiele spraw nie znajduje kompromisowego rozstrzygnięcia.

Do takich należy spór Rady Powiatu Skarżyskiego z lokalnymi aptekarzami, którzy domagali się zniesienia nocnych i świątecznych dyżurów. Argumentowali, że artykuł 94 prawa farmaceutycznego – stanowiący, iż godziny pracy aptek ogólnodostępnych na danym terenie określa uchwałą rada powiatu – nie daje radnym prawa do szczegółowego rozpisywania harmonogramu pracy w ramach nocnych dyżurów.

Na poparcie swojego stanowiska farmaceuci przywołali interpretację Ministerstwa Zdrowia z maja 2015 roku, zgodnie z którą żaden przepis prawa farmaceutycznego nie stanowi wprost o obowiązku stosowania się aptek do ustalonego dla nich rozkładu pracy ani też nie przewiduje sankcji z tego tytułu. Wówczas w tej sprawie interweniowała posłanka Marzena Okła-Drewnowicz, która wystosowała interpelację do ówczesnego ministra zdrowia Sławomira Neumanna. Ten odpowiedział, że odmowa pełnienia dyżurów nocnych i świątecznych nie narusza dostępności pacjentów do farmaceutyków. O takiej interpretacji można bowiem mówić tylko wówczas, gdy dana apteka nie zaspokaja zapotrzebowania pacjentów w sposób nagminny – powtarzalny. W takim wypadku wojewódzki inspektor farmaceutyczny mógłby cofnąć zezwolenie na prowadzenie działalności aptecznej. Stanowisko ministra zdrowia sprzed dwóch lat nie przekonało jednak części radnych.

Podobne sytuacje mają miejsce w całej Polsce.

Problem dotyczy zwłaszcza małych miejscowości, w których brakuje szpitala, a niekiedy nawet nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej. Farmaceuci skarżą się, że nocne dyżury wiążą się z kosztami rzędu nawet kilkuset złotych na dobę, a zyski z marży są znikome.

Wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Marek Tomków mówi, że problem bierze się między innymi z lekceważenia stanowisk aptekarskich samorządów. W wielu przypadkach rada powiatu ignoruje przy ustalaniu grafiku dyżurów opinię Rady Aptekarskiej, choć ustawa nakłada na nią taki obowiązek. Przychodzi jej to tym łatwiej, że koszty takich dyżurów ponosi nie ona, ale aptekarze – zaznacza przedstawiciel NIA.

Niektórzy omijają nakaz dyżurów, uciekając się do wybiegów. W Rybniku aptekarze sprzeciwiający się postanowieniom radnych dzień przed wyznaczonym dyżurem zamykali placówki z powodu remontu. Przedstawiciele lokalnych władz potwierdzają takie sytuacje. Dowiadywaliśmy się w ostatniej chwili. W marcu nie było dyżuru przez dwie noce, a w kwietniu przez jedną – przyznaje rzecznik rybnickiego ratusza Lucyna Tyl. Dodaje, że udało się porozumieć z właścicielami aptek, sporządzając grafik dyżurów, do którego dopisywani są wszyscy chętni.

Zdaniem wiceprezesa NIA większość samorządowców nie przejawia jednak woli współpracy i porozumienia.

Dlatego uważamy, że dyżury powinny być płatne, tak jak na przykład dyżury lekarzy w gminach, gdzie jest ich za mało – podkreśla Marek Tomków. Władze samorządowe uważają jednak, że takie rozwiązanie jest możliwe tylko w przypadku otrzymania przez nie z budżetu państwa specjalnych środków na dyżury aptek. Gminy nie mają wystarczających środków na realizację zadań własnych, a od 300 do 500 z nich nie ma żadnej nadwyżki operacyjnej na rozwój – zauważa Edward Trojanowski, zastępca sekretarza generalnego Związku Gmin RP. Dodaje, że w tej sytuacji trudno mówić o środkach na finansowanie dyżurów aptek.

Problem dyżurów aptek nie pojawił się dziś.

Nie udało się go rozsądnie rozwiązać przez wiele lat. Ekspert Związku Miast Polskich Marek Wójcik postanowił zdecydowanie interweniować. Wysłałem do współprzewodniczących zespołu ds. ochrony zdrowia i polityki społecznej Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu prośbę o rozwiązanie tej sprawy – mówi. Zdaniem przedstawiciela ZMP głównymi przyczynami narastających konfliktów są iluzoryczna kompetencja wskazywania dyżurujących aptek i brak instrumentów wyegzekwowania tego obowiązku.

W efekcie dochodzi do sytuacji absurdalnych, takich jak ta, w której radni powiatu sieradzkiego postanowili, że wszystkie apteki w tym rejonie mają pełnić dyżury. Kompetencję rozpisywania grafiku powinien przejąć samorząd farmaceutyczny na takiej samej zasadzie, na jakiej izba lekarska rejestruje lekarzy. Rozwiązaniem byłoby też płacenie aptekom za dyżury, jednak środki na ten cel powinny zostać wystosowane z budżetu państwa – przekonuje Marek Wójcik.

Źródło: rp.pl.