peeraporn kwanprom/shutterstock.com

Społecznościowa grupa o nazwie Dziewuchy Dziewuchom tworzy listę aptek, w których można bez problemu nabyć tabletki typu “dzień po”. Inicjatywa jest odpowiedzią na projekt, który ogranicza dostęp do tego rodzaju środków.

Chociaż dostęp do antykoncepcji awaryjnej został prawnie ograniczony, grupa kobiet postanowiła wymieniać między sobą informacje o placówkach, w których można zakupić tabletki “dzień po”.

Inicjatywa z listą aptek to pomysł Alicji Czerneckiej, członkini grupy Dziewuchy Dziewuchom,  która powstała rok temu na fali protestów w obronie praw kobiet. Autorka listy otrzymywała liczne sygnały od osób, które miały problemy z zakupem tabletek “dzień po” w warszawskich aptekach. Tak zrodził się pomysł stworzenia wykazu placówek, które nie ograniczają dostępu do antykoncepcji awaryjnej.

Odzew społecznościowy był bardzo szeroki. Aktualna lista zawiera już ponad 20 placówek, wśród których figurują między innymi:

  • apteki Dbam o Zdrowie,
  • apteki Miro,
  • apteka przy ul. Grochowskiej 256,
  • apteka przy ul. Grójeckiej 76,
  • apteka przy ul. Jana Pawła II,
  • apteka przy Placu Trzech Krzyży i Zbawiciela.

Lista jest na bieżąco aktualizowana, więc można spodziewać się jej poszerzenia w najbliższym czasie.

To jednak nie jedyne źródło informacji o placówkach oferujących dostęp do tabletek “dzień po”.

Internautki sięgają na przykład do strony ktomalek.pl, która powstała kilka lat temu z myślą o seniorach. Dziś służy nie tylko tej grupie wiekowej jako cenny zasób przydatnych informacji.

Użytkowniczki sieci wymieniają się nie tylko informacjami, ale również komentarzami opartymi na własnych doświadczeniach z aptekami. Głosy są rozmaite. Nie zgodzę się z tym, że Dbam o Zdrowie sprzedają bez problemu. Dwie apteki na KEN (Warszawa) nie chciały mi sprzedać tabletki 1,5 roku temu – pisze jedna z internautek. Inna poleca konkretną placówkę: za to apteka przy metrze Centrum, pomiędzy wejściami do metra, sprzedaje bez mrugnięcia okiem. Głos zabierają także same pracowniczki aptek, zarówno byłe, jak obecne.

W mojej byłej aptece Grójecka 76 sprzedawali, ale nie wiem jak jest teraz, bo już tam nie pracuję od 2 lat. Na Pasaż Ursynowski 7 jedna tylko nawiedzona była – relacjonuje jedna z komentujących.

Inicjatywa dowodzi, że wszelkie odgórne zakazy spotykają się z oddolną reakcją tych, którzy czują się zagrożeni – w tym wypadku pod względem dostępności do potrzebnych środków farmaceutycznych.

W dobie mediów społecznościowych informacje rozchodzą się bardzo szybko metodą elektronicznej “poczty pantoflowej”.

Dotyczy to w równym stopniu zwolenników i przeciwników danego rozwiązania. Powstaje również lista aptek typu “pro-life”, w których farmaceuci odmawiają wydawania antykoncepcji awaryjnej.

Jak komentuje Anna Górka, działaczka Trójmiejskiej Inicjatywy Feministycznej i partii Razem, omawiana sprawa nie powinna być rozwiązywana w ten specyficzny sposób. Mamy XXI wiek, jesteśmy częścią dużej wspólnoty europejskiej, która wyznacza pewne standardy. Dostęp do antykoncepcji powinien nam się naturalnie należeć, nie powinniśmy w ogóle nad tym debatować. Dochodzimy do absurdalnych historii jak w latach 80. – ironizuje. Działaczka mówi, że problem jest szerszy: dotyczy kwestii zdrowia reprodukcyjnego, edukacji seksualnej i świadomości społecznej na tematy związane z intymnością. Cieszy więc pozytywna mobilizacja, z drugiej jednak strony – jak uważa Anna Górka – jest to przerażające. Może zaraz słowo antykoncepcja będzie zabronione?

Nastroje społeczne wydają się dalekie od postawy Ministerstwa Zdrowia. W sondażu IPSOS przeprowadzonym dla OKO.press 57% Polaków opowiada się za przywróceniem dostępu do tabletek “dzień po” bez wymogu okazywania recepty, a jedynie 12% popiera całkowity zakaz sprzedaży tych preparatów. 25% respondentów oczekuje dostępu do leków typu ellaOne wyłącznie za okazaniem recepty.

W tym samym sondażu IPSOS zapytano o poglądy na temat antykoncepcji awaryjnej w korelacji z przekonaniami politycznymi. 36% wyborców Prawa i Sprawiedliwości optuje za wprowadzeniem recept na omawiane środki, 26% oczekuje całkowitego zakazu ich sprzedaży, a 29% popiera całkowitą dostępność do tabletek typu “dzień po”.

14 lutego tego roku Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy dotyczący dostępu do technologii lekowych. W omawianej sprawie był zapis wprowadzający dostęp do tabletek “dzień po” wyłącznie na recepcie.

Decyzja ta wywołała protesty i głosy oburzenia. Część osób podnosiła, że oznacza to zagrożenie większą liczbą niechcianych ciąż oraz rozwój czarnego rynku farmaceutyków. Pojawiały się również głosy o ograniczaniu należnych wszystkim kobietom praw czy o łamaniu europejskich standardów.

Sprawa nadal budzi kontrowersje i jest przedmiotem publicznej debaty. Dostęp do antykoncepcji to fundamentalne prawo każdej kobiety. Także wtedy, kiedy potrzebna jest nagle i nie była planowana. Ograniczanie nam tego prawa to skandal – deklarowała działaczka partii Razem Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.