Jedna z gryfickich aptek odmówiła pacjentce wydania faktury za nabyte leki bez recepty. Pracowniczka placówki uważa, że postąpiła słusznie, ponieważ klientka oczekiwała faktury nie na siebie.

Pani Małgorzata mówi, że potrzebowała lekarstwa dla chorej osoby. Zanim rozpoczęła zakupy, poinformowała farmaceutkę, że oczekuje faktury. Aptekarka oznajmiła, że nie wystawi mi faktury, ponieważ i tak nikt mi nie zwróci żadnych kosztów. Tylko że to nie było dla mnie, ja zostałam poproszona o ich zakup i wzięcie faktury przez osobę chorą, mającą pierwszą grupę inwalidzką.

Klientka uważa, że aptekarka nie powinna interesować się, dla kogo ma być wystawiona faktura.

Każdy sprzedawca ma obowiązek jej zapewnienia, jeśli nabywca zgłosi taką chęć.

Podobnego zdania jest Zygmunt Kolek z Urzędu Skarbowego w Gryficach. Potwierdza on, że każdy, kto dokonuje zakupów i żąda od sprzedawcy faktury, powinien ją uzyskać. Jest to należne klientowi prawo.

Pracowniczka apteki twierdzi jednak zupełnie inaczej. Uważa, że postąpiła słusznie. Ta kobieta chciała fakturę nie na siebie. To była sprzedaż odręczna, bez recepty, więc każdy może do niej podać, co mu się podoba. Faktura musi zawierać dane, w tym pesel, żeby było wiadomo czyja ona jest – argumentuje aptekarka.

Dodaje, że w jej aptece o faktury proszą najczęściej klienci, którzy mają receptę na lek. Na recepcie widnieją wszystkie potrzebne dane. Nie byłoby też problemu, gdyby to nie była imienna faktura, a na przykład na zakład pracy czy stowarzyszenie – zapewnia farmaceutka.

Klientka po fakturę udała się więc do innej placówki. Tam nie było żadnych problemów z uzyskaniem faktury. Dziennikarze sprawdzili inne gryfickie apteki i nie usłyszeli odmowy.