foto: BranislavP/shutterstock.com

Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków poinformowała media o potencjalnej szkodliwości implantów piersi. Zgodnie z wynikami ponad 350 dotychczasowych raportów, które zestawiają występowanie nowotworów piersi z przebytymi operacjami plastycznymi biustu, posiadanie silikonowych lub solnych implantów może podnosić ryzyko zachorowania na rzadką odmianę raka – ALCL.

Chodzi tutaj o rodzaj chłoniaka złośliwego, określany jako anaplastyczny chłoniak wielkokomórkowy. Za jego rozwój odpowiadają obwodowe limfocyty T. Nowotwór atakuje zwykle węzły chłonne, czasami skórę lub płuca, wątrobę oraz tkanki miękkie, jednak prawie nigdy nie występuje w piersiach. Dlatego doniesienia o rosnącej liczbie przypadków wymagały zweryfikowania współwystępujących czynników.

Studium przypadków

Pierwsze podejrzenia padły na implanty piersi już w roku 2011. FDA rozpoczęła wówczas zbieranie informacji, natomiast niektóre zespoły naukowe zaczęły analizować przypadki zachorowań.

Międzynarodowy zespół naukowy pod kierunkiem prof. Lukasa Kennera z Ludwig Boltzmann Institute for Cancer Research w Wiedniu przestudiował wszystkie zgłoszone na świecie przypadki – w tamtym momencie było ich 71. Okazało się, że większość pacjentek miała za sobą operację powiększania biustu. Kolejne analizy wykazały, że ALCL rozwijał się u nich nawet przez 10 lat po wszczepieniu implantów. Zmiany usytuowane były na tkance otaczającej implant i lekko zniekształconej bliznami.

Dalsze badania pozwoliły ponadto stwierdzić, że nowotwór zaobserwowany u pań po zabiegach jest zupełnie nowym podtypem ALCL. Dotychczas wyróżniano dwa rodzaje anaplastycznego chłoniaka wielokomórkowego: ALK+ oraz ALK-. Pierwszy z nich charakteryzuje się wytwarzaniem wadliwej formy pewnego enzymu, natomiast w drugim – produkcja tego enzymu w ogóle nie zachodzi. Postać ta jest znacznie bardziej agresywna niż ALK+, który daje względnie wysokie szanse na wyleczenie. Tymczasem mechanizm ALCL piersi wydaje się być taki sam jak mechanizm ALK-, jednak w przeciwieństwie do niego – i na szczęście dla pacjentek – również daje duże prawdopodobieństwo przeżycia.

Jak tłumaczy prof. Kenner, następnym wyzwaniem jest ustalenie przyczyn rozwoju raka. Wstępne założenia dotyczą nieprawidłowej odpowiedzi układu immunologicznego na wszczepione implanty. Tym bardziej, że u niektórych pacjentek nowotwór zanika samoistnie wkrótce po ich usunięciu. Naukowcy zamierzają sprawdzić między innymi, czy podobny efekt mogą wywołać protezy umieszczone w innych miejscach organizmu.

Leczenie i diagnostyka

Do tej pory na świecie odnotowano około 100 przypadków ALCL piersi. Leczenie odbywa się głównie poprzez usunięcie wszczepów wraz z otaczającymi je kapsułkami. Czasami okazuje się to wystarczającym krokiem. Niekiedy jednak zachodzi potrzeba zastosowania chemio- i radioterapii. Istnieje też możliwość wystąpienia przerzutów.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opublikowała niedawno specjalne wskazówki dla pań w magazynie “Blood”. Naukowcy zalecają, aby kobiety po zabiegach dokładnie monitorowały stan swoich piersi, postępując według wskazówek lekarzy. Samobadanie jest zresztą elementem profilaktyki antynowotworowej, którą powinny znać wszystkie panie, niezależnie czy przechodziły tego rodzaju zabieg. Sygnałem do niepokoju powinien być obrzęk oraz ból piersi oraz wszelkie zmiany w ich wyglądzie. W takiej sytuacji należy jak najszybciej udać się do lekarza. Warto również znaleźć specjalistę w przeprowadzaniu mammografii piersi z implantami.

Operacja powiększania biustu jest obecnie drugim najczęściej wykonywanym zabiegiem chirurgii plastycznej. Większą popularnością cieszy się jedynie liposukcja. Zgodnie z danymi zebranymi przez FDA, tylko w Stanach Zjednoczonych rocznie swoje piersi powiększa kilkaset tysięcy kobiet.