foto: bixpicture/shutterstock.com

Instytut Biznesu uważa, że nowelizacja prawa farmaceutycznego “apteka dla aptekarza” ograniczy powstawanie nowych aptek i doprowadzi do wzrostu cen lekarstw. Prowadzący działalność apteczną będą natomiast silnie uzależnieni od właścicieli lokali.

Podczas ostatniego posiedzenia Sejm uchwalił poselski projekt nowelizacji prawa farmaceutycznego zawierający zasadę “apteka dla aptekarza”. Przywrócono ja na ostatnim etapie procesu legislacyjnego, wbrew wcześniejszemu wycofaniu. Parlamentarna dyskusja nad nową ustawą była bardzo burzliwa. Ostatecznie projekt został przyjęty. Za ustawą opowiedziało się 236 posłów, 189 było przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu. Nowelizacja trafi teraz do prac w Senacie.

Przyjęta ustawa zawiera zapisy obecne w pierwotnej wersji projektu.

Zachowano kryteria demograficzne oraz geograficzne określające zasady rozmieszczenia aptek. Zgodnie z nowymi przepisami zezwolenie na prowadzenie apteki może być wydane, gdy liczba mieszkańców w danej gminie (w przeliczeniu na jedną aptekę ogólnodostępną) wyniesie co najmniej 3 tysiące osób, a odległość planowanego obiektu od najbliższego w okolicy osiągnie minimum 500 metrów. Przepis “apteka dla aptekarza” przyznaje natomiast prawo do otwarcia apteki wyłącznie dyplomowanym farmaceutom lub ich grupie w ramach wybranych spółek osobowych. W przyjętym przez Sejm projekcie obowiązuje także zakaz posiadania przez jeden podmiot właścicielski więcej niż czterech aptek.

Część ekspertów zwraca uwagę na praktyczne trudności w interpretowaniu kluczowych zapisów ustawy.

Przyjęte ograniczenia geograficzno-demograficzne zakładają, że odległość między aptekami mierzona będzie w linii prostej. Jeśli więc dany przedsiębiorca zechce otworzyć placówkę pod drugiej stronie rzeki czy torów, według nowego prawa nie będzie mógł tego zrobić. Okoliczna apteka może znaleźć się bowiem w zbyt małej odległości liczonej w linii prostej, nawet w sytuacji, gdy droga pacjenta do obiektu będzie dłuższa z uwagi na konieczność dojechania do najbliższego mostu lub przejścia dla pieszych.

Instytut Biznesu w swoim stanowisku dotyczącym omawianej ustawy zaznacza, że apteki będą uzależnione od decyzji właścicieli lokali, w których funkcjonują. Wynajmujący, wiedząc o ograniczeniach dotyczących zmiany lokalizacji, szczególnie aptek prowadzonych przez podmioty niebędące farmaceutą, będą mogli narzucać ogromne kwoty cen najmu, mając świadomość, że wypowiedzenie umowy będzie jednoznaczne z likwidacją apteki, ponieważ polskie prawo nie zna instytucji przeniesienia apteki – tłumaczą przedstawiciele IB.

Ich zdaniem przyjęcie ustawy “apteka dla aptekarza” doprowadzi do zmniejszenia liczby istniejących aptek i zawężenia możliwości powstawania nowych. Ponadto dojdzie do rozdrobnienia polskiego rynku farmaceutycznego. W efekcie wzrośnie dominacja dużych międzynarodowych koncernów – produkcyjnych i hurtowych, które będą mogły łatwiej narzucać odpowiednio wysoki poziom cen, nawet monopol – uważa Instytut Biznesu.

Zdaniem autorów oświadczenia opisane zjawiska w naturalny sposób doprowadzą do wzrostu cen lekarstw.

Co więcej, parlamentarzyści przyjęli poprawkę przewidującą, że minister zdrowia będzie mógł wyrazić zgodę na wydanie przez Wojewódzki Inspektorat Farmaceutyczny zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej z pominięciem ograniczeń demograficzno-geograficznych, w przypadku niedookreślonych zdaniem IB kryteriów. Mowa o względach tak zwanego ważnego interesu pacjentów i konieczności zapewnienia dostępu do produktów leczniczych. Wymagane będą wówczas pozytywne opinie wójta, burmistrza oraz prezydenta miasta.

Ustawa przewiduje również zmiany w kwestii dziedziczenia. Takie prawo przysługiwać będzie tylko bliskim posiadającym wykształcenie farmaceutyczne. Spadkobiercy niebędący farmaceutami nie będą mogli przejąć prowadzenia apteki po zmarłym małżonku czy rodzicu.

W opinii Instytutu Biznesu przyjęty projekt jest szkodliwy dla rynku oraz dla pacjentów, na co zwracają uwagę przedstawiciele wielu środowisk branżowych i organizacji eksperckich, a nawet ważni reprezentanci rządu.