foto: Image Point Fr/shutterstock.com

Na czwartek zaplanowano ważne posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia, która ma zająć się projektem dotyczącym antykoncepcji awaryjnej, a także przepisami ułatwiającymi dostęp do tak zwanej terapii ratunkowej. Projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej rząd przyjął w połowie lutego tego roku.

Na etapie procedowania projektu największe kontrowersje budził zapis stanowiący, że hormonalne środki antykoncepcyjne do stosowania wewnętrznego będą wydawane wyłącznie na podstawie recepty wystawionej przez lekarza. Takie rozwiązanie oznaczałoby, że tabletki ellaOne – nazywane popularnie “tabletkami dzień po” – objęte zostaną wymogiem okazania recepty. Od 2015 roku osoby powyżej 15. roku życia mogły nabywać takie środki bez konieczności złożenia lekarzowi wizyty.

Ministerstwo Zdrowia uzasadnia taki przepis względami medycznymi. Jak czytamy w oświadczeniu resortu, wydawanie leku na receptę to procedura, która ma na celu zapewnienie pacjentom maksymalnego bezpieczeństwa farmakoterapii. Tymczasem obecnie już bardzo młode osoby (nawet po 15. roku życia) mogą bez kontroli lekarskiej kupić i stosować ten środek.

Burzliwą debatę wywołał nie tylko sam projekt, ale również publiczne wypowiedzi szefa MZ Konstantego Radziwiłła. Minister przekonywał, że tabletki “dzień po” mają działanie “wczesnoporonne” i jako lekarz nie przepisałby ich nawet kobiecie, która została zgwałcona. W takiej sytuacji – jak zadeklarował – powołałby się na przysługującą mu klauzulę sumienia.

W sprawie omawianego projektu wypowiedział się również rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Skierował on do ministra Radziwiłła pismo, w którym przekonywał, że zapis wymuszający okazanie recepty na środki antykoncepcji awaryjnej ograniczy dostęp do nich wielu pacjentkom. Rzecznik powołał się na ocenę Europejskiej Agencji Leków, która stwierdziła, że przyjmowanie tabletek ellaOne bez opieki lekarza nie zagraża zdrowiu przyjmujących. Jak czytamy w piśmie adresowanym do szefa MZ, działanie preparatu ellaOne nie ma charakteru wczesnoporonnego, ale antykoncepcyjny. O działaniu wczesnoporonnym można bowiem mówić w przypadku, gdy lek powoduje usunięcie ciąży, to jest prowadzi do unicestwienia implantowanego w macicy embrionu.

Zgodnie z charakterystyką produktu ellaOne, jego działanie polega przede wszystkim na zapobieganiu owulacji lub jej opóźnieniu. Środek ten może ponadto uniemożliwić zagnieżdżenie się embrionu w błonie śluzowej macicy. Tabletki ellaOne nie powinny być stosowane przez kobiety, które podejrzewają, że są w ciąży, chociaż nawet wówczas przyjęcie jednej tabletki preparatu wg zapewnień producenta nie prowadzi do jej przerwania.

Przeciwko dyskutowanemu projektowi dotyczącemu dostępu do antykoncepcji awaryjnej występuje między innymi Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Organizacja przekonuje, że wbrew twierdzeniom przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia środek ten nie jest przez polskie nastolatki nadużywany. Federacja ostrzega, że jeśli polski parlament przyjmie projektowany przepis, Polska dołączy do trzech krajów, które jako ostatnie w Europie dopuszczają sprzedaż antykoncepcji awaryjnej wyłącznie na receptę. Należą do nich: Rosja, Węgry, Albania.

Głos w sprawie zabrał również ważny przedstawiciel Kościoła Katolickiego arcybiskup Henryk Hoser, który pełni funkcję przewodniczącego Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych. Zdaniem hierarchy tabletki “dzień po” powinny być wydawane wyłącznie na receptę, ponieważ “bardzo głęboko modyfikują fizjologię człowieka”. Arcybiskup dodał, że można mówić o mechanizmie poronnym, a twierdzenie przeciwne to “zakłamywanie rzeczywistości”.

Sejmowa Komisja Zdrowia zajmie się w czwartek również innym projektem, dotyczącym ułatwienia dostępu do terapii ratujących zdrowie i życie.

Chodzi o wdrożenie odpowiedniej procedury ratunkowego dostępu do technologii lekowych w sytuacji, gdy:

  • u ciężko chorego pacjenta wyczerpano już wszystkie możliwe i dostępne technologie medyczne finansowane ze środków publicznych,
  • zastosowanie nowej terapii jest uzasadnione oraz wynika ze wskazań aktualnej wiedzy medycznej.

Zgodnie z proponowanymi rozwiązaniami minister zdrowia będzie mógł wydać indywidualną zgodę na pokrycie kosztu leku, który w konkretnym wskazaniu medycznym nie jest finansowany środkami publicznymi, ale został dopuszczony do obrotu i jest dostępny na rynku. Taka zgoda obowiązywać będzie przez okres trzech miesięcy lub trzech cykli leczenia. Terapia może jednak zostać prolongowana, jeśli lekarz potwierdzi jej skuteczność. Wówczas projektodawcy przewidują uproszczone zasady kontynuacji leczenia.

Ponadto omawiane rozwiązanie wprowadza możliwość wydania decyzji o finansowaniu  farmaceutyków czasowo w Polsce niedostępnych, ale sprowadzanych z zagranicy w trybie tzw. importu docelowego. Taki przepis ma ułatwić finansowanie terapii w sytuacji tymczasowej niedostępności leku, który ma ważne pozwolenia na dopuszczenie do obrotu.

Źródło: Polska Agencja Prasowa.