foto: aodaodaodaod/shutterstock.com

Względna stabilizacja sytuacji giełdowej spółek medycznych przez jakiś czas sprzyjała inwestorom. Zapowiadana przez prezydenta USA poważna reforma systemu opieki zdrowotnej może jednak zachwiać nastrojami i wywołać potencjalnie duże zmiany na rynku.

Obserwatorzy zwracają uwagę na fakt, że od 2012 roku aż do początku 2015 spółki z sektora medycznego cieszyły się hossą. Wymownym przykładem jest choćby 300-procentowy wzrost Nasdaq Biotechnology Index.

Mniej więcej w połowie roku 2015 doszło jednak do gwałtownego kryzysu, który bardzo znacząco obniżył notowania podmiotów. Zarządzający funduszami medycznymi w TFI PZU Sławomir Kościak zaznacza, że dopiero od lutego sytuacja zaczęła się delikatnie poprawiać. Wcześniej ci, którzy nie musieli mieć spółek tego sektora w swoich portfelach, konsekwentnie unikali aktywności.

Jak tłumaczy ekspert, wynikało to głównie z ryzyka polityczno-regulacyjnego, które pojawiło się wokół wycen leków w Stanach Zjednoczonych i sposobu funkcjonowania tamtejszego systemu ochrony zdrowia w momencie zintensyfikowania kampanii wyborczej. Nastrój niepewności nie sprzyjał aktywności inwestorów. Podczas kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych pojawiały się zapowiedzi, które niepokoiły rynkowych graczy. Najgłośniejszym echem odbiła się deklaracja Hillary Clinton o odgórnej redukcji cen lekarstw.

Zwycięstwo Donalda Trumpa przyniosło jednak nowy czynnik ryzyka – szeroko zapowiadaną reformę systemu zdrowotnego. Nastroje na giełdzie znowu zaczęły się chwiać. Jest tak do dziś pomimo faktu, że Republikanie nie przegłosowali projektu z uwagi na brak wystarczającej liczby głosów.

Eksperci uważają, że z punktu widzenia spółek medycznych przyjęcie reformy forsowanej przez Donalda Trumpa byłoby niekorzystne.

Zarządzający funduszem biotechnologicznym w Union Investment TFI Radosław Piotrowski wyjaśnia, że polityczna porażka Republikanów w Kongresie przełożyła się natychmiast na nastroje giełdowe. To dlatego w poniedziałek, gdy okazało się, że reforma nie została przegłosowana, spółki z tego sektora były liderami wzrostu na amerykańskiej giełdzie – zaznacza ekspert.

Analitycy różnią się jednak w ocenie długofalowych perspektyw spółek związanych z sektorem medycznym. Sławomir Kościak uważa, że inwestorzy oczekują przede wszystkim przewidywalności i pozytywnie reagują na konkretne rozwiązania, które można poddać niezbędnej analizie. Wybory wygrał kandydat partii republikanów, Donald Trump, zostały także przedstawione konkretne propozycje zmian w systemie służby zdrowia. Wydaje mi się, że niezależnie od wyniku głosowania nad projektem reformy służby zdrowia odbiór inwestorów byłby pozytywny. Dla inwestorów najgorszy bowiem jest utrzymujący się stan niepewności, oczekiwanie na zmiany. Lepsze są konkrety, nawet jeśli negatywne, bo można je policzyć i oszacować wpływ na wyceny akcji – wyjaśnia ekspert. Jego zdaniem atmosfera spekulacji, sprzecznych doniesień i przedłużającego się procedowania nad regulacjami prawnymi jest największym zagrożeniem dla inwestorów.

Radosław Piotrowski jest przekonany, że obawy rynkowych graczy wiążą się z nieustannie towarzyszącym temu sektorowi widmem regulacji. Jak zaznacza ekspert, co prawda przegrana Hillary Clinton w wyborach prezydenckich uciszyła chwilowo temat obniżenia cen leków, ale to kwestia, o której mówi się nie od dziś, bo ceny leków w Stanach Zjednoczonych są wysokie. Zdaniem Radosława Piotrowskiego wprowadzenie regulacji z górnym limitem oznaczałoby spadek zysków branżowych spółek.

Dodaje jednak, że w kilkuletniej perspektywie sektor nie ma powodów do poważniejszych obaw.

Nie jest to rynek cykliczny, ponieważ zapotrzebowanie na farmaceutyki nie zależy od globalnej koniunktury. Wyceny są na atrakcyjnych poziomach, sektor nie jest w większym stopniu wykupiony, więc dysponuje znaczącym potencjałem. Jednak w krótszym terminie trzeba liczyć się z ryzykiem perturbacji, mających źródło w otoczeniu regulacyjnym – zaznacza ekspert.

Sławomir Kościak prezentuje jeszcze bardziej obiecującą opinię.

Jego zdaniem czynniki zewnętrzne o charakterze globalnym będą zapewniały sektorowi dobre perspektywy.

Analityk wymienia “fundamenty”, na których opiera swoje przewidywania: starzejące się społeczeństwa, rosnąca klasa średnia w krajach rozwijających się i rokrocznie zwiększające się wydatki na leki wynikają z procesów demograficznych i będą faktem jeszcze przez wiele lat. Można przyjąć, że od strony regulacyjnej sprawa właśnie się krystalizuje.

Zdaniem Sławomira Kościaka większość ekspertów jest zdania, że co najmniej do końca roku nie dojdzie do reaktywacji projektu reformy systemu firmowanej przez obóz Donalda Trumpa. To powinno wpłynąć na stonowanie nastrojów.

W najbliższym czasie pewnym zagrożeniem dla sektora mogą być za to… niepokojące nagłówki gazet. Chodzi o przekazy typu “Kapitol poprosił spółkę X o uzasadnienie wysokiej ceny leku”. Ekspert uważa jednak, że rynek w znacznym stopniu uodpornił się na takie medialne czynniki.

Źródło: Puls Biznesu.