foto: pikselstock/shutterstock.com

Ceny leków na Litwie są zbyt wysokie – tak uważa tamtejsze Ministerstwo Zdrowia. Producenci farmaceutyków twierdzą jednak, że aby zmienić coś w tej sprawie, należy zweryfikować wadliwe prawo.

Szef resortu zdrowia Aurelijus Veryga zaapelował do podmiotów farmaceutycznych o obniżenie cen. Zdaniem przedstawiciela rządu obecna sytuacja jest niezrozumiała i godzi w bezpieczeństwo pacjentów. Nie wiadomo dlaczego na Litwie deklarowane ceny leków są o wiele większe niż w innych państwach, dlatego też nasi pacjenci muszą płacić za leki wielkie dopłaty. W naszym kraju jeszcze nie wyczerpano wszystkich możliwości obniżenia cen – stwierdził minister.

Jednocześnie Aurelijus Veryga zapewnił, że Ministerstwo przejrzy regulacje prawne określające klasyfikację preparatów do grupy leków refundowanych. W planach jest między innymi uproszczenie procedury zatwierdzania lekarstw rekompensowanych. Ministerstwo Zdrowia deklaruje także, że będzie częściej niż dotychczas – czyli więcej niż raz w roku – analizować aktualny cennik. Resort więcej uwagi poświęci również edukowaniu pacjentów i lekarzy.

Minister zdrowia uważa bowiem, że wielu obywateli błędnie podejrzewa leki generyczne o niższą jakość względem preparatów oryginalnych.

Czasem jest to uzasadnione, bywają jednak przypadki, w których pacjenci wydają za dużo, mając inną możliwość. Litewscy medycy rzadko informują swoich pacjentów o sytuacjach, w których mogą oni zakupić tańszy farmaceutyk z tą samą substancją czynną jak ta zawarta w droższym oryginale. Wskutek niewiedzy znaczna część społeczeństwa wydaje na lekarstwa większe kwoty albo rezygnuje z ich zakupu wskutek przekroczenia swoich możliwości finansowych.

Kierowniczka Stowarzyszenia Innowacyjny Przemysł Farmaceutyczny „American Chamber of Commerce“, prawniczka Rūta Pumputienė mówi jednak, że nie wszystkie lekarstwa na Litwie są drogie. Wysokie ceny mają leki generyczne i te, których ochrona patentowa wygasła. Tymczasem innowacyjne (oryginalne) leki są jednymi z najtańszych w porównaniu z cenami tych samych leków w innych państwach Unii Europejskiej – podkreśla ekspertka.

Skąd bierze się ta nierówność?

Zdaniem obserwatorów rynku odpowiada za to błędna konstrukcja regulacji cenników.

Państwo dyktuje warunki w kategorii leków refundowanych, co utrudnia wolną konkurencję podmiotów. Preparaty o analogicznym działaniu powinny niejako ze sobą “rywalizować”, ponieważ tylko wówczas można je zakupić w racjonalnych cenach. Konkurencja musi obejmować cały łańcuch dystrybucji, apteki i hurtowników.

Rūta Pumputienė wskazuje na szereg działań, które może podjąć rząd, aby zracjonalizować litewski cennik farmaceutyków. Państwo reguluje ceny leków i powinno to zrobić tak, żeby one były przynajmniej nie większe jak w innych państwach – zaznacza. Wśród potrzebnych działań wymienia między innymi:

  • zwiększenie konkurencji cenowej starych leków,
  • rewizja listy leków refundowanych, skreślenie z niej produktów przestarzałych, nieefektywnych lub nieobecnych w aktualnej praktyce terapeutycznej,
  • analiza grupy najpopularniejszych farmaceutyków, weryfikacja racjonalności ich cen,
  • bardziej obiektywna i racjonalna organizacja budżetu lekowego – lepsze planowanie, spójne i obiektywne kryteria/zasady.

Zdaniem ekspertki właśnie wadliwa konstrukcja prawa w omawianym zakresie uniemożliwia skuteczne korzystanie z funduszy, pozyskiwanie oszczędności czy efektywny podział środków.

W opinii Rūty Pumputienė perspektywa państwa i perspektywa pacjenta to dwie osobne kategorie.

Państwo rekompensuje obywatelom średnio do 79 procent ceny leków. Na pozostałe koszty składają się marża hurtowników, narzuty detaliczne i podatek VAT. Na farmaceutyki refundowane stosuje się tylko 5 procent rabatu, natomiast na inne leki aż 21 procent. W przekonaniu ekspertki właśnie tę różnicę powinien opłacać pacjent. Im bardziej państwo zmniejsza kwotę rekompensaty, tym więcej wydać musi świadczeniobiorca. Jeśli więc rząd chwali się “oszczędnościami” w budżecie przeznaczonym na rekompensaty, tak naprawdę przerzuca koszty na pacjentów.

Źródło: kurierwilenski.lt.