foto: everything possible/shutterstock.com

Legendarna bydgoska apteka „Pod Łabędziem” została zamknięta z końcem marca tego roku. Zaledwie 20 metrów dalej otwarto placówkę korporacyjną i prawa rynku okazały się okrutne.

Apteka „Pod Łabędziem” zlokalizowana przy ul. Gdańskiej 5 w Bydgoszczy działała nieprzerwanie od 1853 roku. Tradycja placówki jest więc imponująca.

Farmaceuta i założyciel bydgoskiego Muzeum Farmacji Bartłomiej Wodyński tłumaczy, że zniknięcie słynnej apteki to efekt wielu czynników, między innymi względów demograficznych. Nie ma na ulicy Gdańskiej tylu mieszkańców, co kiedyś. Aptek swego czasu, do momentu sprywatyzowania, było w Bydgoszczy 40, a teraz jest ponad 150. Liczba mieszkańców maleje, a nie rośnie – przekonuje bydgoski farmaceuta.

Zwraca również uwagę, że przed miesiącem otwarto zaledwie 20 metrów dalej aptekę korporacyjną. W ocenie Bartłomieja Wodyńskiego nie ma tu miejsca na dwie placówki. Mapa aptek w tym rejonie pokazuje, że na odcinku od placu Wolności do ulic Jagiellońskiej-Focha mieszczą się aktualnie cztery apteki.

Ponadto, jak zauważa twórca Muzeum Farmacji, handel koncentruje się przede wszystkim w marketach.

Zmieniają się nawyki zakupowe mieszkańców. W sklepach na Gdańskiej nie ma już tylu klientów. Za likwidacją apteki przemawiały zatem także względy ekonomiczne – wyjaśnia farmaceuta.

Apteka “Pod Łabędziem” oraz Muzeum Farmacji to swoiste wizytówki Bydgoszczy, miejsca istotne dla jej tożsamości. Bartłomiej Wodyński opowiada, że pomysł utworzenia tej drugiej placówki zrodził się z osobistej pasji. Zawsze interesowała mnie historia mojego zawodu, historia w ogóle, do tego mam pasję kolekcjonerską – tłumaczy.

Dodaje, że samo miejsce jest wyjątkowe. Muzeum znajduje się na zapleczu apteki “Pod Łabędziem”. Znajduje się tam niezwykłe pomieszczenie: jedyne w Polsce laboratorium galenowe, w którym wytwarzano leki i preparaty według dawnych receptur.

Obecnie Muzeum ma w swoich zbiorach ponad 7 tysięcy eksponatów oraz 5 tysięcy książek, w tym 100 starodruków związanych z farmacją i medycyną. Wszystkie zasoby są skatalogowane i wycenione przez ekspertów.

Bydgoskie Muzeum Farmacji jest jednym z nielicznych, a zarazem największych tego typu muzeów w kraju.

Największy taki obiekt mieści się w Krakowie przy Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jak zaznacza Bartłomiej Wodyński, kiedy Muzeum Farmacji powstawało, przewidywał zjawisko zanikania pojedynczych aptek na rzecz placówek dużych sieci. Zachęcał więc miasto do zainteresowania się bezcennymi zbiorami i zabezpieczenia ich. Jak twierdzi, proponował ich przejęcie w zamian za lokal, ale wybrany przez niego obiekt okazał się mieć nieuregulowaną sytuację prawną. Muzeum powinno pozostać tam, gdzie apteka, tym samym zachowana zostałaby tradycja i historia tego niezwykłego miejsca. Przenoszenie go z takiej reprezentacyjnej ulicy byłoby nieporozumieniem – przekonuje farmaceuta.

Bartłomiej Wodyński uważa, że Muzeum Farmacji ma bardzo obiecujące możliwości. Modeli funkcjonowania godnych rozważenia jest jego zdaniem kilka. Farmaceuta wylicza niektóre: ma szansę stać się jedynym w Polsce Muzeum Farmacji i Medycyny, to przecież pokrewne dziedziny. Mogłoby być oddziałem Muzeum Okręgowego. Mogłoby także funkcjonować jako placówka uniwersytecka, na takiej samej zasadzie jak w Krakowie, gdyby miasto porozumiało się z Collegium Medicum UMK.

Jak podkreśla założyciel, Muzeum Farmacji cieszy się ogromnym zainteresowaniem, między innymi wśród dzieci i młodzieży nie tylko bydgoskich szkół. Bartłomiej Wodyński podkreśla, że władze miasta powinny zrobić wszystko, aby ten cenny obiekt zachować. Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski złożył ofertę przejęcia zbiorów przez Muzeum Okręgowe.