foto: Trong Nguyen/shutterstock.com

Wielu ekspertów i obserwatorów rynku farmaceutycznego zwraca uwagę na potencjalnie szkodliwe skutki poselskiego projektu nowelizacji prawa dla ważnych branżowych podmiotów. Na proponowanych rozwiązaniach legislacyjnych skorzystać mogą jednak hurtownie farmaceutyczne.

Projekt “apteka dla aptekarza” został w ostatnim czasie istotnie skorygowany, nadal jednak zawiera w ocenie wielu ekspertów rozwiązania ograniczające rozwój przedsiębiorczości w sektorze.

Podczas niedawnego posiedzenia sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do spraw Deregulacji zmieniono budzący kontrowersje i protesty zapis zastrzegający prawo do posiadania aptek wyłącznie farmaceutom.

Zmiana ta była efektem uwag, jakie zgłosił wobec projektu Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów.

Podczas najbliższego posiedzenia Sejmu zaplanowane jest sprawozdanie z prac Komisji.

Zgodnie z wprowadzoną poprawką o zezwolenie na prowadzenie apteki będzie mógł starać się nie tylko dyplomowany farmaceuta, ale również osoba fizyczna wykonująca działalność gospodarczą czy spółka handlowa. Przyjęto ponadto ważną korektę dotyczącą kwestii dziedziczenia. Zezwolenie na działalność apteczną nie będzie wygasało w wypadku śmierci właściciela, jeżeli choćby jeden ze spadkobierców spełnia zapisane w projekcie wymagania.

Analitycy branży zwracają jednak uwagę, że projekt nadal przewiduje istotne ograniczenia terytorialne i demograficzne. Nie można otworzyć nowej placówki, jeśli w danej gminie przypada jedna apteka na co najmniej 3 tysiące mieszkańców oraz wówczas, gdy w odległości jednego kilometra zlokalizowany jest już inny obiekt. Komentatorzy podnoszą, że liczba powstających aptek może znacząco się zmniejszyć, co oznacza między innymi kłopoty farmaceutów na rynku pracy. Zdaniem niektórych ekspertów zostanie zahamowany rozwój polskich sieci aptecznych, co wymusi stopniową redukcję zatrudnienia.

Są jednak tacy, którzy z ewentualnego przyjęcia projektu “apteka dla aptekarza” powinni być zadowoleni.

Chodzi o hurtownie farmaceutyczne, które zyskają lepszą pozycję negocjacyjną w rozmowach cenowych. Hurtownie będą mogły narzucać rynkowi korzystne dla siebie cenniki, istnieje bowiem prosta zależność: im mniej podmiotów w sektorze, tym mniejsze pole do negocjacji z hurtownikami. Według ekspertów wynikające z tego różnice finansowe spłacą ze swoich portfeli pacjenci.

Jeśli spojrzeć na statystyki, pozycja hurtowni farmaceutycznych wydaje się silna. Trzy główne podmioty tej branży kontrolują 70% całego rynku. Obrót hurtowy jest więc znacznie bardziej skonsolidowany niż ten detaliczny. Koncentracja na rynku producenckim sięga nawet 25%, w zależności od grupy produktowej. Dla porównania średni rynkowy udział sieci aptecznych to niespełna 1% w krajowej skali.

Wartość rynku sprzedaży aptecznej w Polsce wynosi 30 miliardów złotych. Aż 65% (około 20 miliardów złotych) stanowią refundowane leki pełnopłatne, farmaceutyki bez recepty, a także suplementy diety i dermokosmetyki, dla których otwarta jest możliwość kształtowania cen. Sieci apteczne oferują ceny niższe średnio o 10-15%, co oznacza oszczędności dla polskich pacjentów na poziomie niemal 2 miliardów złotych.

Doktor Jarosław Frąckowiak, wiceprezes zarządu PEX PharmaSequence, zauważa: w ostatnim okresie najszybciej rozwija się jednak sprzedaż leków bez recepty, suplementów diety i dermokosmetyków, które tworzą 40 proc. wartości rynku. Jednocześnie to właśnie one budują najwyższe poziomy marży w aptekach.

Projekt “apteka dla aptekarza” jest przedmiotem dynamicznej debaty publicznej.

Na początku marca odbyło się pierwsze posiedzenie zespołu obradującego w ramach Okrągłego Stołu Branży Aptecznej. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele Sejmu, Ministerstwa Zdrowia, organizacji pacjenckich, samorządu aptekarskiego oraz przedsiębiorców prowadzących apteki. Wcześniej krytyczne uwagi do projektu nowelizacji prawa farmaceutycznego zgłaszał między innymi wicepremier, minister rozwoju i finansów oraz przewodniczący Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów Mateusz Morawiecki.

Źródło: polskatimes.pl.