foto: wutzkohphoto/shutterstock.com

Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) wraz ze Światową Organizacją Zdrowia (WHO) przygotowało raport na temat aktualnego występowania gruźlicy w Europie. Wyniki świadczą o spadku liczby zachorowań w ogólnej populacji oraz o pewnym wzroście przypadków wśród niektórych grup społecznych.

Kilka słów o gruźlicy

Raport opublikowano tuż przed Światowym Dniem Walki z Gruźlicą, który obchodzony jest na świecie 24 marca. Dzień ten został  wybrany przez WHO na pamiątkę odkrycia przez niemieckiego naukowca Roberta Kocha bakterii powodującej chorobę.

To właśnie wyizolowany w 1882 r. prątek Kocha odpowiada za rozwój gruźlicy (tuberculosis). Obejmuje ona najczęściej płuca, ale może zaatakować również ośrodkowy układ nerwowy, układ kostno-stawowy, układ moczowo-płciowy, układ limfatyczny, naczynia krwionośne i skórę.

Gruźlica, zwana dawniej “galopującymi suchotami”, w poprzednich stuleciach zbierała wiele ofiar w całej Europie. Dopiero w 1921 r. zastosowano po raz pierwszy szczepionkę BCG, zaś w 1946 r. wykorzystano do leczenia streptomycynę i PAS – kwas p-aminosalicylowy. Były to pierwsze skuteczne lekarstwa przeciw tej przypadłości.

Niestety choroba zaczęła ponownie przedstawiać zagrożenie na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Miało to związek z rozprzestrzenieniem się na świecie wirusa HIV, a także z historią kultury używek i rozwojem uzależnień. Na gruźlicę z łatwością zapadają bowiem osoby z osłabionym układem odporności, nadwyrężonym także przez leczenie immunosupresyjne. Sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej wraz z pojawieniem się zjawiska lekooporności wśród bakterii. Na skutek wszystkich powyższych czynników w 1993 r. WHO uznała gruźlicę za chorobę, która wciąż stanowi globalne zagrożenie dla zdrowia.

Wyniki raportu

Zgodnie z wynikami najnowszego raportu pomiędzy rokiem 2011 a 2015 liczba zachorowań w Europie obniżyła się o 4,3%, natomiast liczba przypadków śmiertelnych – o 8,5%. Jednak równolegle zaobserwowano podniesienie ilości zachorowań u pacjentów zakażonych wirusem HIV – aż o 40%.

Dane WHO wykazują, że tylko w 2015 r. na gruźlicę zmarło blisko 1,8 mln ludzi na świecie. Około 400 tysięcy z nich było jednocześnie nosicielami wirusa HIV. Szacuje się, że u osób tych ryzyko zapadnięcia na chorobę jest od 26 do 31 razy wyższe niż u osób z normalnie funkcjonującym układem odporności.

Wnioski płynące z liczb

Jak podkreśla dyrektor ECDC Andrea Ammon, rezultaty przedstawione w dokumencie mają ogólnie dość pozytywny wydźwięk. Powoli, ale konsekwentnie na terenach państw europejskich następuje poprawa.

Jednak problemem nadal pozostaje wyższa zachorowalność wśród niektórych grup społecznych. Należą do nich bardzo różni ludzie – np. pacjenci z osłabionym układem immunologicznym, obywatele osadzeni w zakładach karnych, a także uchodźcy, którzy przybyli niedawno z krajów, gdzie zachorowalność na gruźlicę utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Do takich regionów zaliczane są m.in. niektóre kraje afrykańskie.

Wnioski z wyników sugerują, że dalsza walka z chorobą powinna skupić się głównie na szerzeniu świadomości zdrowotnej oraz profilaktyki w tych właśnie grupach. W przeciwnym wypadku zarówno Europa, jak i Azja Środkowa będą zmagać się z prątkami Kocha przez kolejne dekady.

Sprawy najpilniejsze

Autorzy raportu już teraz myślą o dostępnych rozwiązaniach. Dyrektor ECDC proponuje, aby u osób z wirusem HIV wykonywać częściej testy na obecność gruźlicy. Wcześniejsze wykrywanie zarówno jednej, jak i drugiej infekcji powinno przynieść skuteczniejsze i szybsze postępy w leczeniu, a także ograniczyć możliwość dalszego przekazywania prątków.

Należy również zająć się problemem gruźlicy wielolekoopornej (MDR-TB). W 2014 r. zdiagnozowano tę postać u około 480 tysięcy ludzi, którzy nie reagowali na leczenie izoniazydem oraz ryfampicyną. W wyniku tej sytuacji 190 tysięcy osób zmarło. Większość pacjentów pochodziła z Indii, Pakistanu, Chin, Rosji oraz Ukrainy. 35 przypadków odnotowano na terenie Polski.

Sytuacja w Polsce stabilna

Prof. Korzeniewska-Koseła z Zakładu Epidemiologii Instytutu Gruźlicy podkreśla, że wśród licznie przyjeżdżających ostatnio do naszego kraju imigrantów z Ukrainy nie zaobserwowano przypadków zachorowań. Nie ma zatem powodu, aby niepokoić się tym zagadnieniem ze względów zdrowotnych.

Polska ma również stosunkowo dobre wyniki, jeśli chodzi o liczbę zachorowań wśród osób zakażonych wirusem HIV. Zgodnie z danymi Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny, takich przypadków naliczono w ciągu roku zaledwie 13.