foto: Valentina_G/shutterstock.com

Najwyższa Izba Kontroli, Europejski Trybunał Obrachunkowy oraz Uniwersytet Medyczny w Łodzi zorganizowali konferencję pod tytułem „Zdrowie pod kontrolą”, podczas której zaprezentowano rezultaty kontroli NIK w sprawie dopuszczenia do obrotu suplementów diety. Głównym prelegentem był prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski.

Spotkanie odbyło się 12 kwietnia tego roku w Centrum Dydaktycznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Gość specjalny spotkania Krzysztof Kwiatkowski podsumowywał rezultaty kontroli przeprowadzonej przez NIK oraz przedstawiał rekomendacje działań dla odpowiednich organów państwa.

Krajowy rynek suplementów diety rozwija się w błyskawicznym tempie. Produkty te definiowane są jako środki spożywcze, według obowiązujących przepisów prawa żywnościowego. Suplementy są więc powszechnie dostępne, a ich popularność potęgują jeszcze zakrojone na szeroką skalę kampanie reklamowe.

W ostatnich latach wartość nabytych przez Polaków produktów z tej kategorii wzrosła skokowo.

W pierwszym półroczu 2015 roku sprzedano 94,5 mln opakowań suplementów diety: o 10 mln więcej niż w analogicznym okresie 2014 oraz o 22 mln więcej niż w pierwszym półroczu 2012. Eksperci przewidują, że tempo rozwoju tego rynku w najbliższych latach (2017-2020) sięgnie 8% w ujęciu rok do roku. W ciągu pięciu lat wartość sektora suplementów zwiększyła się z 2,93 mld zł w 2011 roku do 3,73 mld zł w roku 2016 (dane prognozowane). Najnowsze raporty sugerują, że w 2020 roku wartość rynku może osiągnąć kwotę 5,04 mld zł.

Ogromnej popularności suplementów diety nie towarzyszy niestety dostateczna wiedza o ich właściwościach i podstawowych różnicach względem leków OTC. Według badań wykonanych przez OBOP w 2014 roku aż jedna czwarta Polaków nie umiała zdefiniować pojęcia “suplement diety”, a jedynie 27% prawidłowo wyjaśniało, że jest to uzupełnienie diety. 31% respondentów mylnie uznawało suplementy za witaminy, a 8% za minerały. Aż 41% pytanych przypisywało suplementom właściwości lecznicze, tymczasem produkty te po prostu ich nie posiadają. Spora grupa respondentów uważała, że ten sektor jest odpowiednio nadzorowany: 37% było przekonanych, że suplementy są sprawdzane pod względem skuteczności, a 50%, że są kontrolowane tak samo jak lekarstwa.

Jak jest w rzeczywistości? Wprowadzenie suplementu diety po raz pierwszy do obrotu na terenie Polski wymaga od podmiotu jedynie złożenia powiadomienia do Głównego Inspektora Sanitarnego. W takim piśmie należy podać między innymi nazwę i postać produktu, proponowaną kwalifikację, skład jakościowy i ilościowy, wzór oznakowania w języku polskim. W rejestrze produktów objętych tym powiadomieniem wpisano łącznie ponad 29 tysięcy produktów zakwalifikowanych jako suplement diety (dane od 2007 roku). W 2016  roku złożono do GIS niemal 7,4 tys. powiadomień o wprowadzeniu lub zamiarze wprowadzenia po raz pierwszy do obrotu suplementu diety.

Ogromny udział w imponującym rozwoju rynku suplementów ma sektor reklamowy.

Według danych Instytutu Monitorowania Mediów w pierwszym kwartale 2014 r. reklama leków OTC kosztowała łącznie 420,7 mln zł, natomiast suplementów diety 371,6 mln zł. Dla porównania reklama wyrobów medycznych wiązała się z wydatkiem 3 mln zł, a dermokosmetyków 1,9 mln zł. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji podaje zaś, że w ciągu 18 lat (okres 1997-2015) liczba reklam w sektorze produktów zdrowotnych i lekarstw zwiększyła się aż 20-krotnie, podczas gdy ogólna liczba reklam wzrosła zaledwie trzykrotnie.

W swoim raporcie NIK zwraca uwagę na niedostateczny poziom nadzoru nad sektorem suplementów i niewystarczające przepisy dotyczące weryfikacji pozwoleń na obrót. Wprowadzenie na rynek suplementu diety wymaga ze strony przedsiębiorcy jedynie prawidłowego złożenia powiadomienia do organu nadzoru, jakim jest Główny Inspektorat Sanitarny.

Spełnienie tego jednego warunku formalnego umożliwia sprzedaż zgłoszonego produktu.

Jak wskazano, procedura weryfikacji powiadomienia ani ewentualne wszczęcie postępowania wyjaśniającego nie wstrzymują jego dystrybucji. Dopóki odpowiedni organ nadzoru nie wyda decyzji o wycofaniu z obrotu lub o zakazie wprowadzenia do obrotu, konsumenci mogą być narażeni na spożywanie produktów zawierających składniki zagrażające ich zdrowiu. Jak wykazała kontrola NIK, wydawanie odpowiednich decyzji trwa niekiedy wiele lat.

Najwyższa Izba Kontroli wylicza w swoim raporcie najważniejsze problemy:

  • nierzetelna realizacja zadań związanych z wprowadzeniem po raz pierwszy do obrotu suplementu diety,
  • nieskuteczny nadzór nad jakością zdrowotną tych produktów,
  • niedostateczna edukacja żywieniowa w zakresie ich stosowania.

W związku z tym nie można mówić o zapewnieniu odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa dla konsumentów.

Obowiązujące regulacje prawne niedostatecznie ich chronią, rynek reklam nie jest właściwie oceniany pod kątem rzetelności przekazu, niewystarczający pozostaje nadzór nad bezpieczeństwem produktów znajdujących się w obrocie. Najwyższa Izba Kontroli wskazuje, że GIS nie dostosował warunków organizacyjnych do wielkości rynku suplementów diety. Wobec jego dynamicznego rozwoju potrzebne są adekwatne zasoby kadrowe oraz procedury nadzoru i egzekucji prawa.

Jak ocenia prezes Izby Krzysztof Kwiatkowski, rynek suplementów diety w Polsce ocenić należy jako obszar wysokiego ryzyka, niedostatecznie zdiagnozowany i nadzorowany przez służby państwowe odpowiedzialne za bezpieczeństwo żywnościowe. W związku z tym Najwyższa Izba Kontroli rekomenduje ministrowi zdrowia objęcie tego sektora szczególnym nadzorem – tak, aby zapewnić realizację wszystkich obowiązków określonych w prawie polskim oraz w prawodawstwie Unii Europejskiej. Ponadto Najwyższa Izba Kontroli widzi potrzebę podjęcia działań legislacyjnych, zmierzających do wprowadzenia nowych kompleksowych rozwiązań prawnych rangi ustawowej, dotyczących suplementów diety – podkreśla Krzysztof Kwiatkowski.

Problem nie dotyczy oczywiście jedynie Polski. Z uwagi na wielkość rynku i liczbę dostępnych substancji jest to wyzwanie w skali ogólnoeuropejskiej. W wielu krajach również brakuje stosownych narzędzi nadzoru nad sektorem suplementów diety.

Źródło: Najwyższa Izba Kontroli.