foto: angellodeco/shutterstock.com

Praca nad nowym produktem leczniczym to długi proces o wysokim stopniu ryzyka. Odkrywanie, a następnie rozwijanie SEL24 – flagowego projektu Selvity zajęło prawie 9 lat. Chodzi o innowacyjną substancję przeznaczoną do leczenia opornej postaci ostrej białaczki szpikowej. Związek ten od jakiegoś czasu znajduje się w fazie badań klinicznych w Stanach Zjednoczonych. Badania te prowadzone są już z udziałem ludzi.

Długie lata pracy i wysokie ryzyko

Jak tłumaczy wiceprezes firmy oraz dyrektor naukowy dr Krzysztof Brzózka, w procesie poszukiwania nowego leku nie można planować zbyt wiele z wyprzedzeniem w stosunku do aktualnych czynności. Zanim uzyskano związek SEL24 opracowano wcześniej blisko 1300 cząsteczek. Projekt pochłonął lata wysiłku wielu uzdolnionych specjalistów, a także fundusze o wartości około 30 mln złotych. Dzisiaj, kiedy dziennikarze pytają dr Brzózkę o receptę na sukces, wiceprezes Selvity przyznaje, że prosty i jasny przepis na nowy lek nie istnieje. Jednak z pewnością wymaga on obecności czynników takich, jak dobry pomysł, utalentowani współpracownicy, determinacja i szczęście – nie wspominając o znacznych środkach finansowych.

O tym, jak bardzo ryzykowne są tego rodzaju przedsięwzięcia, dobrze świadczą oceny prawdopodobieństwa komercjalizacji nowych związków. Substancje wchodzące w pierwszą fazę badań klinicznych mają zwykle ok. 11% szans na dotarcie do aptek. W przypadku leków onkologicznych szanse te wzrastają do 18%. Wynalazcy SEL24 ryzykowali nieco mniej – opracowany lek jest inhibitorem kinaz, a takie związki mają nawet 47% szans na trafienie do pacjentów. Dokładnie chodzi tu o dualny inhibitor kinaz PIM oraz FLT3, które mają kluczowy wpływ na rozwój danej postaci nowotworu.

Przyszłość wynalazku oraz polskiej firmy

Sukces Selvity spotkał się z żywą i przychylną odpowiedzią rynku. Już po kilku tygodniach od rozpoczęcia testów klinicznych SEL24, firma zawarła kontrakt ze spółką Berlin-Chemie AG, należącą do włoskiej Grupy Menarini. W myśl podpisanej umowy, niemieccy partnerzy otrzymali wyłączność na rozwój leku, dalsze badania oraz komercjalizację preparatu. Wysokość kwoty zyskanej w ten sposób przez Selvitę może sięgnąć ponad 89 mln euro. To około 380 mln złotych, czyli kwota o kilkunastokrotnej wartości wkładu finansowego zainwestowanego w dziewięcioletnie badania.

Grupa Menarini stanowi 39. największe przedsiębiorstwo farmaceutyczne na świecie. Posiada 15 centrów produkcyjnych, a także 6 ośrodków badawczo-rozwojowych. Jej produkty są obecne na rynkach Europy, Azji, Afryki, Ameryki Północnej oraz Południowej. Co istotne, Grupa ma również doświadczenie w rozwoju nowych technologii lekowych przeznaczonych do walki z ostrą białaczką szpikową. Pozwala to wierzyć, że SEL24 znajduje się w dobrych rękach i niebawem wkroczy w następną fazę – komercjalizacji. Dr Brzózka liczy na to, że wprowadzanie preparatu na rynek przez włoską grupę podniesie także pozycję Selvity. Polska firma rozwija obecnie także inne projekty i w przyszłości może potrzebować nowych partnerów.

Takie założenia wydają się być na chwilę obecną dobrze uzasadnione. Dzięki ogłoszeniu o zawarciu kontraktu z niemiecką spółką, notowania Selvity na GPW skoczyły aż o 65%. Koszt jednej akcji wyniósł około 75 złotych, kiedy Giełda postanowiła tymczasowo wstrzymać handel papierami wartościowymi firmy. Aktualnie kurs osiągnął stabilizację na wysokości 55 złotych za akcję, a Selvita zdecydowanie zrobiła znakomite wrażenie na potencjalnych inwestorach. Podniosła także ogólną opinię rynku na temat polskich spółek biomedycznych.

Tu jednak dr Brzózka woli zachować powściągliwość. Dostrzega rozwój całej branży, która dąży do zawierania jak najkorzystniejszych kontraktów pozwalających opracowywać innowacyjne przedsięwzięcia. Oznacza to zatem, że konkurencja będzie rosła w siłę. Już w tej chwili międzynarodową działalnością mogą poszczycić się polskie firmy takie, jak Mabion, Adamed, Oncoarendi, Celon Pharma oraz należąca do Selvity spółka Ardigen. Należy spodziewać się, że liczba podmiotów na giełdzie jeszcze się powiększy. Więcej o dynamicznym rozwoju polskich spółek biotechnologicznych można przeczytać pod tym linkiem.

Historia Selvity

Około 2007 roku dwóch pracowników Comarchu – Paweł Przewięźlikowski oraz Bogusław Sieczkowski postanowili założyć własną firmę. Dostrzegli wtedy, że w Polsce powstaje coraz więcej ośrodków badawczo-rozwojowych, a przyczyną tego jest obecność dobrze wykształconych specjalistów i zaplecza w postaci przybywających co roku absolwentów uczelni medycznych. Aktualnie Przewięźlikowski jest prezesem, a Sieczkowski – wiceprezesem Selvity. Jak relacjonują – na początku działalności mieli tylko kilka ogólnych założeń – chcieli pozostać w Krakowie, współpracować z utalentowanymi ludźmi i oprócz zysków wygenerować coś realnie pożytecznego dla ogółu.

Na rozwój firmy przeznaczyli swoje prywatne oszczędności, jednak nie mogły być to kwoty wystarczające na poszukiwanie leku przeciwko białaczce. Aby uzyskać odpowiednie fundusze rozwijali firmę w dwóch kierunkach. Jednym z nich było stworzenie oferty usługowej dla centrów badawczych, która przynosiła stały i pokaźny dochód. Równolegle nawiązywano kontakty ze specjalistami zainteresowanymi rozwojem nowoczesnych technologii lekowych.

Dzięki tym wysiłkom Selvita jest dzisiaj silnym ośrodkiem naukowym i zatrudnia ponad 380 pracowników, spośród których około sto osób posiada tytuły doktorów. Swoją działalność opiera na zachodnich standardach i przykłada dużą wagę do zabezpieczania praw własności intelektualnej.

Jak tłumaczy dr Brzózka – jeszcze dziesięć lat temu w Polsce było zaledwie kilka instytucji prowadzących badania o potencjale rynkowym. Dobrze radziły sobie firmy generyczne opracowujące związki wymyślone już wcześniej przez innych. Brakowało jednak możliwości prowadzenia badań w kierunku nowych leków. Komercjalizacja wynalazków pozostawała zwykle poza zasięgiem zdolnych naukowców, toteż wyniki projektów badawczych trafiały do przysłowiowej szuflady. Nie dbano także w wystarczającym stopniu o własność intelektualną. Brak należytych standardów i perspektyw sprawiał, że utalentowani specjaliści częściej wyjeżdżali z kraju do pracy w zagranicznych firmach.

Selvicie udało się jednak przełamać ten impas. Jej założycie rozwinęli zespół, w którym postawiono na zdolnych ludzi, dużą swobodę badań i właściwą gratyfikację. Pracownicy są uznanymi autorami patentów, publikacji naukowych i uczestnikami prestiżowych międzynarodowych konferencji. Istnieje także możliwość realizacji programu studiów doktoranckich o treści nawiązującej do prowadzonych badań.

Obecnie firma walczy z konkurencją starając się zapewnić swoim pracownikom jak najlepsze warunki. Należą do nich wysokie wynagrodzenia, zaawansowane szkolenia, nowoczesne wyposażenie, szeroki pakiet świadczeń socjalnych, a także uczestnictwo w programie akcjonariatu pracowniczego przewidziane dla najlepszych naukowców.

Wszystko wskazuje na to, że sprzedaż SEL24 okaże się dopiero początkiem intensywnego rozwoju przedsiębiorstwa. Dzięki olbrzymim zyskom, jakie przyniosło ostatnie 9 lat pracy, Selvita może teraz śmiało planować dalsze poszukiwania nowych leków.