foto: gopixa/shutterstock.com

Ministerstwo Zdrowia zapewnia wszystkich rodziców, że do wykonywania szczepień obowiązujących na terenie Polski wykorzystywane są przebadane klinicznie, bezpieczne preparaty. W ogromnej większości przypadków są one dobrze tolerowane przez dzieci, a ciężkie powikłania poszczepienne to incydenty należące do rzadkości.

Aby przekonać bardziej sceptycznych obywateli, że nie warto unikać szczepionek, urzędnicy zastanawiają się nad wzięciem odpowiedzialności finansowej za wystąpienie ewentualnych powikłań. W tym celu niezbędne byłoby zaprojektowanie systemu rekompensowania ewentualnych szkód.

Budowa systemu oceny reakcji niepożądanych?

Temat ten poruszony został niedawno na konferencji prasowej w Gdańsku, gdzie minister Konstanty Radziwiłł wyraził troskę o ogólny problem reakcji niepożądanych występujących w lecznictwie. Podkreślił przy tym, że mogą one towarzyszyć różnym metodom profilaktycznym, terapeutycznym i diagnostycznym – w tym również szczepionkom.

Minister zaznacza jednak, że ewentualne odszkodowania nie będą przyznawane na podstawie deklaracji rodziców, według której ich dziecko poniosło uszczerbek na zdrowiu w wyniku zaszczepienia. Aby wprowadzić w życie możliwość rekompensowania szkód, niezbędne będzie wypracowanie obiektywnego i rzetelnego systemu oceny. Inaczej trudno byłoby orzekać, czy faktycznie wystąpiła ciężka reakcja niepożądana, czy też stan dziecka ma zupełnie inne podłoże.

Apel ministra zdrowia

Resort zdrowia szacuje, że w Polsce zdarza się rocznie od 20 do 30 przypadków ciężkich powikłań poszczepiennych, co wobec ogólnej liczby dzieci szczepionych w kraju jest liczbą ekstremalnie niską. Rodzice obawiają się jednak, że podobny incydent trafi się właśnie ich dzieciom. Z tego powodu nad Wisłą od lat rośnie w siłę ruch antyszczepionkowy oparty w dużej mierze na irracjonalnych przesłankach, teoriach spiskowych oraz ludzkiej niewiedzy. Minister Zdrowia nie bez powodu zaapelował do mediów o “wsparcie zdrowego rozsądku” właśnie na konferencji w Gdańsku. Według danych statystycznych największa grupa Polaków uchylających się od obowiązku szczepienia swoich dzieci żyje właśnie na Pomorzu.

W swoim przemówieniu Konstanty Radziwiłł podkreślał, że niewiele preparatów wykorzystywanych w medycynie zostało przebadanych tak dokładnie pod kątem bezpieczeństwa jak szczepionki. Zauważył też, że w Polsce nie ma problemu z przyzwoleniem na stosowanie leków obarczonych dużo groźniejszymi i częściej występującymi skutkami ubocznymi. Tymczasem szczepionki, jako niezwykle nośny, medialny temat, wciąż wywołują kontrowersje. Minister zdrowia porównał stopień ryzyka wystąpienia ciężkiego powikłania poszczepiennego do prawdopodobieństwa wygrania w Totolotka. Być może nie jest to zbyt szczęśliwe porównanie, jednak w dość obrazowy sposób przedstawia szansę na zajście określonego zdarzenia.

Ponadto zaapelował do sceptycznie nastawionych rodziców, aby zdawali sobie sprawę ze spoczywającej na nich odpowiedzialności. Decydując się na unikanie szczepień narażają bowiem nie tylko zdrowie swoich dzieci, ale także wszystkich dzieci żyjących w danej populacji.

Stwierdził przy tym, że ruch antyszczepionkowy jest paradoksem obecnych czasów – kiedy rozwój medycyny jest coraz bliższy możliwości wyeliminowania różnych chorób zakaźnych, ludzie zaczynają się kwestionować sens takiego działania.

Potrzebna edukacja

Jak wynika z danych przedstawionych podczas Europejskiego Tygodnia Szczepień 2017, ponad 95% polskich dzieci na szczęście otrzymuje wszystkie obowiązkowe szczepienia. Dzięki temu wciąż podtrzymywany jest efekt kokonu ochronnego, zapobiegający wybuchom epidemii. Efekt ten chroni również dzieci niezaszczepione, ograniczając możliwości rozprzestrzeniania się patogenów.

Nie można jednak bagatelizować informacji o rosnącej z roku na rok liczbie rodziców uchylających się od szczepień. Kary finansowe nakładane przez nadzór sanitarno – epidemiologiczny odnoszą znikomy skutek, czemu nawet trudno się dziwić. Troska o dziecko nie ma bowiem ceny, zatem rodzice wolą zapłacić grzywnę niż zmienić swoje postępowanie.

Z tej samej przyczyny równie nieskuteczny może okazać się zaproponowany przez urzędników system odszkodowań za powikłania poszczepienne. Rekompensata finansowa nie cofnie przecież ewentualnej szkody wyrządzonej dziecku, a próba przeliczenia takiej szkody na konkretną sumę może budzić wątpliwości natury etycznej. Wprawdzie podobne zastrzeżenia można wysuwać także przy odszkodowaniach przyznawanych w zupełnie innych okolicznościach, jednak w tym wypadku chodzi o przekonanie rodziców do przestrzegania prawa.

Taką zmianę może natomiast przynieść edukacja i dostęp do rzetelnych informacji na temat szczepień oraz związanego z nimi ryzyka. Zaufanie do państwowej służby zdrowia powinno zostać odbudowane za pomocą merytorycznej dyskusji, odbywającej się z poszanowaniem wszystkich zaangażowanych stron.