foto: CI Photos/shutterstock.com

Holenderska firma farmaceutyczna uniQure z Amsterdamu zdecydowała o wycofaniu z rynku swojego produktu okrzykniętego najdroższym lekarstwem na świecie. Chodzi o terapię genową lekiem Glybera przeznaczoną dla osób z rzadkim wrodzonym niedoborem lipazy lipoproteinowej (LPDP). Koszt pojedynczej dawki leku wynosił około 1,2 mln euro.

Fatalne wyniki sprzedaży

Przyczyną decyzji firmy jest brak chętnych na zakup preparatu. Lek Glybera został dopuszczony do obrotu na terenie wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej w 2012 r., a firma uniQure otrzymała wówczas pięcioletnie zezwolenie na jego sprzedaż i dystrybucję. W ciągu ostatnich pięciu lat na kupno farmakoterapii zdecydował się tylko jeden pacjent. W związku z tym przedsiębiorstwo uznało, że starania o ponowną rejestrację nie mają sensu. Lek będzie dostępny na rynku do 25 października 2018 r. na terenie Unii.

Dzięki wycofaniu preparatu Glybera, producent zaoszczędzi dwa miliony euro rocznie. Fundusze te ma zamiar wykorzystać na badania nad kolejnymi substancjami o potencjalnym zastosowaniu w terapiach genowych.

Czym jest LPDP?

Wrodzony niedobór lipazy lipoproteinowej to choroba polegająca na nieprawidłowym metabolizmie tłuszczów. Bywa określana także jako chylomikronemia  lub hiperlipoproteinemia typu I. Przyczyną tej rzadkiej przypadłości jest uszkodzenie genu kodującego lipazę lipoproteinową. Wada jest dziedziczna i diagnozuje się ją u jednej lub dwóch na milion osób.

Lipaza lipoproteinowa jest enzymem hydrolizującym chylomikrony i umożliwiającym dalszą gospodarkę tłuszczów w organizmie. Chylomikrony to kompleksy lipoproteinowe – kuliste cząstki pozwalające na transport takich składników, jak trójglicerydy, fosfolipidy i cholesterol w osoczu krwi. Składniki te mają charakter hydrofobowy, dlatego w środowisku wodnym krwi mogą być przenoszone wyłącznie w chylomikronach, uwalnianych w jelicie cienkim z enterocytów do podnabłonkowych naczyń limfatycznych. Dalsza droga tych cząstek obejmuje krew, wątrobę, tkankę tłuszczową oraz mięśnie. Lipaza lipoproteinowa oczekująca na powierzchni naczyń włosowatych odpowiada za dalszy rozkład chylomikronów, tak aby znajdujące się nich związki mogły dotrzeć do wątroby oraz do komórek tkanki tłuszczowej.

W chorobie LPDP rozkład chylomikronów jest niemożliwy. W efekcie cząstki te ulegają nagromadzeniu, co wywołuje objawy takie, jak powiększenie wątroby, znaczny wzrost stężenia trójglicerydów we krwi, żółtaczka, nawracające zapalenia trzustki oraz ksantomy skóry. Podstawą do postawienia diagnozy są badania poziomów cholesterolu i trójglicerydów oraz aktywności lipazy lipoproteinowej we krwi. Wykonywane są również  odpowiednie testy genetyczne.

Preparat Glybera jest jak dotąd jedynym lekiem opracowanym w celu leczenia przyczynowego tej przypadłości. Jego działanie polega na wprowadzeniu funkcjonalnego genu lipazy lipoproteinowej do organizmu za pomocą wirusa AAV (adeno-associated virus), który nie wywołuje infekcji, nie może namnażać się w komórkach i nie stwarza zagrożenia dla zdrowia. Terapia wymaga wcześniejszego leczenia immunosupresyjnego, ale po podaniu domięśniowym lek działa bardzo długo. Zgodnie z wynikami badań klinicznych firmy uniQure, zdolność organizmu do rozkładu chylomikronów utrzymuje się nawet do 52 tygodni.

Bez farmakoterapii pacjenci muszą stosować drakońską dietę – nie wolno im spożywać więcej niż 20 mg tłuszczu dziennie. Ponieważ jednak lekarstwo okazało się zbyt drogie, większość chorych i tak pozostawała przy okrojonym codziennym jadłospisie.

Przyszłość rynku terapii genowych

Eksperci nie wiedzą jeszcze, jak zareaguje rynek terapii genowych w odpowiedzi na komercyjną porażkę firmy uniQure. Glybera była pierwszą terapią genową zaakceptowaną w Europie. Natomiast w Stanach Zjednoczonych nie dopuszczono na razie do obrotu żadnej technologii lekowej tego rodzaju.

Warto wspomnieć, że realna szansa na pojawienie się ogólnodostępnej oferty takich lekarstw zaistniała dopiero niedawno. Opracowanie terapii genowych to jedno z najtrudniejszych wyzwań stojących przed współczesną oraz przyszłą medycyną.

Charakter terapii genowych

Leczenie tego rodzaju oparte jest na wprowadzeniu obcych kwasów nukleinowych DNA lub RNA do komórek organizmu człowieka. Dostarczona w tej sposób informacja powinna wywoływać efekt terapeutyczny.

Istnieją tutaj różne mechanizmy działania – np. takie, w których komórki pacjenta zmuszane są do wytworzenia białka kodowanego przez wprowadzony gen – jak w przypadku preparatu Glybera. W innych sytuacjach wprowadzane są związki hamujące lub modyfikujące ekspresję genów.

Terapia może odbywać się za pomocą metody in vivo, w której podaje się nośnik informacji genetycznej bezpośrednio do ustroju pacjenta. Zazwyczaj wykorzystywane są do tego wektory wirusowe, które dostarczają kwasy nukleinowe do komórek. Drugim sposobem jest metoda o charakterze ex vivo, czyli pobranie komórek, wprowadzenie do nich odpowiedniego materiału, po czym ponowne wszczepienie ich do organizmu.

Jak dotąd tego rodzaju leczenie wdrożono z sukcesem w nielicznych przypadkach. Pierwszych dowodów na jego skuteczność dostarczyli w latach dziewięćdziesiątych młodzi pacjenci cierpiący na ciężkie złożone niedobory odporności (X-SCID oraz ADA-SCID). Niestety terapia musiała zostać przerwana ze względu na pojawiające się wtedy skutki uboczne. Próby jej udoskonalenia trwają do dzisiaj. Ponadto, w roku 2006 na łamach periodyku “Science” ukazał się artykuł na temat uzyskania pełnej remisji u dwóch pacjentów chorych na czerniaka złośliwego. Takie efekty osiągnięto jednak tylko u dwóch spośród 17 osób uczestniczących w programie.

Badania w kierunku wynalezienia skutecznych i bezpiecznych terapii genowych są prowadzone od około trzydziestu lat przez liczne firmy farmaceutyczne. Ze względu na coraz bliższą możliwość zaprezentowania wymiernych efektów tej pracy, rośnie też zainteresowanie potencjalnych inwestorów. Aktualnie zachodzą jednak obawy, że nieudana sprzedaż preparatu Glybera może ostudzić ich entuzjazm. A bez odpowiednich funduszy nie powstaną kolejne innowacyjne lekarstwa.