foto: jipatafoto89/shutterstock.com

Chociaż współczesna medycyna poczyniła ogromne postępy w leczeniu chorób zakaźnych, malaria wciąż pozostaje wyzwaniem dla naukowców starających się stworzyć skuteczną oraz bezpieczną szczepionkę. Wkrótce rozpocznie się pilotażowy program szczepień w Afryce Środkowej, gdzie malaria stanowi ogromny problem zdrowotny. Szczepionki będą podawane w trzech krajach – w Ghanie, Kenii oraz Malawi, które wykazują najwyższą roczną ilość zachorowań. Ponadto w państwach tych od wielu lat prowadzone są kampanie medyczne, dzięki czemu wszyscy chorzy na malarię mogą liczyć na miejsca w szpitalach.

Pilotażowy program profilaktyczny z udziałem “RTS,S”

Program ten jest finansowany przez Światową Organizację Zdrowia WHO, Globalny Fundusz Walki z AIDS, Gruźlicą i Malarią,  Światowe Przymierze na Rzecz Szczepionek i Szczepień Ochronnych Gavi Alliance, Unitaid oraz brytyjski koncern farmaceutyczny GlaxoSmithKline (GSK), który wyprodukował eksperymentalną szczepionkę.

Preparat ten znany obecnie jako “RTS,S” przeszedł pomyślnie badania kliniczne, ale jego skuteczności nie weryfikowano jeszcze w warunkach ograniczonego dostępu do opieki medycznej. Działanie substancji polega na zapobieganiu przenikania sporozoitów do wątroby oraz przeciwdziałaniu progresji do stadium krwinkowego, w którym choroba atakuje erytrocyty. Z tego względu szczepionka bywa określana jako pre-erytrocytowa. Za jej skuteczność odpowiada powierzchniowe białko zarodźca sierpowego malarii (Plasmodium falciparum) w połączeniu z antygenem wirusa zapalenia wątroby typu B (HBsAg) oraz nowym typem adjuwanta AS02.

Planowany program rozpoczynający się w roku 2018, będzie służył między innymi ocenie efektywności szczepień na terenach objętych najwyższym ryzykiem infekcji. Jak tłumaczy dyrektor regionalny WHO dr Matshidiso Moeti, uzyskane dzięki temu dane będą kluczowe dla przyszłych decyzji o stosowaniu szczepionki na szeroką skalę. Istnieje szansa, że uda się w ten sposób uratować życie wielu ludzi – szczególnie dzieci poniżej piątego roku życia, ponieważ to właśnie one stają się najczęściej śmiertelnymi ofiarami choroby.

Szczepionki “RTS,S” mają być podawane w czterech dawkach, w odstępach wynoszących kolejno miesiąc, trzy miesiące oraz półtora roku od momentu pierwszej iniekcji. W ten sposób system odpornościowy będzie stopniowo nabierał właściwości koniecznych do wygrania walki z patogenami. Zgodnie z rezultatami przeprowadzonych badań klinicznych, najwyższą skuteczność preparatu zaobserwowano wśród dzieci i nastolatków pomiędzy 5. a 17. rokiem życia. Cztery przyjęte dawki zapewniają pełną ochronę przed malarią w 40% przypadków. Skuteczność spada w przypadku pominięcia dowolnego zastrzyku, jednak każda ilość przyjętego preparatu ogranicza w pewnym stopniu liczbę dzieci, które z powodu malarii muszą przechodzić w szpitalach transfuzję krwi. Tego rodzaju metoda jest stosowana w najcięższych przypadkach zakażenia.

Badania nad preparatem  “PfSPZ-CVac”

Mimo ogromnych nadziei na sukces pilotażowego programu, nie sposób nie zauważyć, że na świecie pojawiła się już inna propozycja eksperymentalnej szczepionki. Jej współautorem jest dr Stephen Hoffman, który wcześniej pracował także nad preparatem “RTS,S”. Uczony doszedł jednak do wniosku, że typ substancji, który nie ma szans rozwinąć całkowitej (lub bliskiej doskonałości) ochrony przed patogenami, nie wystarczy do pokonania choroby. W 2003 r. założył własną firmę biotechnologiczną Sanaria, która od kilkunastu lat pracuje nad innym rodzajem preparatu o nazwie “PfSPZ-CVac”. Aktualnie jest on poddawany kolejnym etapom badań klinicznych. Dotychczas uzyskane rezultaty świadczą o tym, że preparat może wykazywać skuteczność sięgającą nawet 100%, jednak na razie utrzymuje się ona stosunkowo krótko.

Sanaria prowadzi badania wspólnie z niemieckim zespołem naukowym z Uniwersytetu w Tybindze, a także z Niemieckim Centrum Chorób Zakaźnych (DZIF). Jak tłumaczą prof. Peter Kremsner oraz dr Benjamin Mordmüller, wcześniejsze wysiłki uczonych były skierowane na opracowanie preparatu z pojedynczymi białkami typowymi dla patogenów. Kierunek ten nie był jednak wystarczająco efektywny. Dlatego w “PfSPZ-CVac” zdecydowano się wykorzystać zmodyfikowane genetycznie pasożyty, w pełni aktywne lub osłabione za pomocą promieniowania.

W badaniach uczestniczyło jak dotąd 68 zdrowych ochotników nigdy nie przechodzących wcześniej infekcji malarycznej. Otrzymali oni 3 dawki w odstępach miesięcznych. Najlepsze rezultaty osiągnięto u dziewięciu osób, które wykazywały pełną odporność na patogeny przez 10 tygodni. Prof. Kremsner wyjaśnia, że najprawdopodobniej stanowi to zasługę aktywizacji przeciwciał oraz specyficznych limfocytów T. Taką odpowiedź wywołuje obecność drobnoustrojów w wątrobie, do której przedostają się z osocza krwi w ciągu kilkudziesięciu minut od ukąszenia zarażonego komara.

Ponadto nie zaobserwowano u osób badanych żadnych istotnych efektów ubocznych przyjęcia preparatu. Relację z eksperymentu opublikował niedawno magazyn “Nature”. Planowane są kolejne badania nad szczepionką – tym razem w większej grupie osób zagrożonych infekcją. Testy i obserwacje odbędą się najprawdopodobniej w Gabonie, we współpracy ze Szpitalem Alberta Schweitzera w Lambarene.

Wnioski

Niewątpliwie rozwinięcie skutecznego programu szczepień ochronnych w Afryce będzie wymagało szczepionki o znacznie dłuższym działaniu. Dlatego na chwilę obecną, lepszym preparatem do wypróbowania na szeroką skalę jest “RTS,S”. Natomiast szczepionka firmy Sanaria może okazać się w przyszłości doskonałym rozwiązaniem dla turystów planujących wakacje w krajach tropikalnych.

Jeśli jednak uda się znacznie wydłużyć jej działanie oraz potwierdzić w kolejnych badaniach wysoką skuteczność oraz bezpieczeństwo, być może “PfSPZ-CVac” zajmie miejsce produktu GSK w afrykańskich programach profilaktycznych.

Występowanie choroby

Na świecie każdego roku dochodzi do około 212 milionów kolejnych zakażeń oraz do 429 tysięcy zgonów z powodu malarii. Populacje krajów afrykańskich są najbardziej narażone na chorobę w wyniku licznego występowania komarów z rodziny Anopheles odpowiedzialnych za przenoszenie zarodźców malarycznych. Przyczyną dużej śmiertelności – zwłaszcza wśród dzieci – jest także ograniczony dostęp do opieki medycznej na rozległych terenach wiejskich. Poważny problem z malarią występuje także w niektórych regionach Azji Południowo – Wschodniej oraz Ameryki Łacińskiej.

Malaria, której nazwa pochodzi właśnie od łacińskich słów mala aria, czyli “złe powietrze”, to wciąż jedna z najbardziej niebezpiecznych chorób na świecie. W Polsce jej przypadki nie zdarzają się często, jednak według specjalistów z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie – do zgonu z powodu malarii w naszym kraju dochodzi co około 6 miesięcy. Ofiarami choroby w Europie padają najczęściej turyści wracający z egzotycznych podróży.