foto: Image Point Fr/shutterstock.com

10 maja 2017 r., parlamentarzyści rozmawiali o przyszłości tzw. tabletki “po”, czyli produktu leczniczego ellaOne służącego jako antykoncepcja awaryjna. W styczniu 2015 r. środek ten został dopuszczony do obrotu w kategorii OTC na terenie wszystkich państw członkowskich Unii, a od kwietnia 2015 r. był dostępny bez recepty także na terenie Polski – dla osób powyżej 15. roku życia. Aktualnie Ministerstwo Zdrowia dąży do ponownego umieszczenia preparatu w kategorii Rx.

Traktuje o tym jeden z zapisów znajdujących się w rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Chodzi konkretnie o fragment dotyczący ratunkowego dostępu do technologii lekowych, w którym zawarto modyfikację dostępu do pigułek “po”. Na wczorajszym posiedzeniu swoje sprawozdanie w tej sprawie przedstawiała Komisja Zdrowia.

Prawa kobiet bez kobiet?

Obradom, które stanowią ważną kwestię dla wielu Polek, miały przysłuchiwać się członkinie Koalicji Mam Prawo, zgłoszone wcześniej jako publiczność przez posłów z Platformy Obywatelskiej (PO). Kobiet nie wpuszczono jednak do Sejmu. Zakaz wstępu dla gości został wydany przez szefową Kancelarii Sejmu Agnieszkę Kaczmarską, która wytłumaczyła decyzję zbyt późnym zgłoszeniem wizyty. Ponieważ niezależnie od listy gości, każdy poseł ma prawo wprowadzić do sejmu po 5 osób na własną odpowiedzialność, posłowie PO próbowali z tego prawa skorzystać. Zgoda na wejście do sali obrad została jednak wydana dopiero, gdy rozmowa na temat antykoncepcji awaryjnej została zakończona.

Przebieg dyskusji

Debata na temat antykoncepcji awaryjnej przebiegała burzliwie. Niektórzy posłowie, jak np. Marek Kamiński z PO, podkreślali, że sprawa ta nie powinna być kwestią moralności ani biologii, ale wolności, ponieważ każda obywatelka powinna mieć swobodę wyboru pod względem stosowania tabletek “po”. Zdaniem posła Kamińskiego aktualna władza kraju usiłuje cofnąć go do rzeczywistości obyczajowej zbliżonej do średniowiecza. Podobne zdanie wyraziła Monika Wielichowska z PO, która zauważyła, że skutkiem wprowadzenia nowelizacji w proponowanym kształcie może być znaczny wzrost podziemia aborcyjnego.

Przeciwko ustawie opowiedzieli się również posłowie z klubu poselskiego Nowoczesna. Marek Ruciński podkreślił, że środki antykoncepcji awaryjnej nie są środkami poronnymi, a Polska jako państwo powinna zachowywać bezstronność wyznaniową. Z kolei posłanka Monika Rosa zapewniła zebranych, że kobiety nie bagatelizują wpływu pigułek na zdrowie i z pewnością nie używają ich jak “cukierków”. Zaapelowała też o większe zaufanie dla inteligencji obywatelek oraz o wprowadzenie rzetelnej edukacji seksualnej. Zaznaczyła też, że pomysł ograniczenia dostępu do antykoncepcji awaryjnej dla kobiet wygląda absurdalnie w kontekście swobodnego dostępu do środków na erekcję dla mężczyzn, które bywają obarczone ryzykiem wystąpienia licznych reakcji niepożądanych.

Dezaprobatę dla projektu wyrazili także posłowie z klubu Kukiz`15. Jerzy Kozłowski określił kwestię pigułki „po” jako wrzutką ideologiczną i stwierdził, że umieszczenie jej w kategorii Rx stanowi naruszenie praw kobiet.

Z kolei Urszula Pasławska z Polskiego Stronnictwa Ludowego uznała, że temat ten stanowi zasłonę dymną dla innych kontrowersyjnych propozycji, dotyczących np. odbierania uprawnień technikom farmaceutycznym. Jej zdaniem dyskusja o pigułkach “po” odwraca uwagę od niespełnionych obietnic wyborczych, wśród których padały takie kwestie, jak zmniejszenie kolejek, darmowe leki dla seniorów czy likwidacja Narodowego Funduszu Zdrowia.

Na wszystkie przedstawione zarzuty odpowiedziała posłanka Joanna Kopcińska z partii Prawo i Sprawiedliwość, która przedstawiła oświadczenie w sprawie projektu. Według zawartych w nim zapewnień priorytetowym kryterium w określaniu dostępu do pigułki ellaOne nie jest ideologia, ale zdrowie pacjentek. Również Marek Tombarkiewicz – podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia powiedział, że bezpieczeństwo Polek jest w tym przypadku podstawowym motywem zapisu ustawy. W jego opinii skuteczność preparatu sięgająca zgodnie z opisem producenta do 5 dni od stosunku, daje kobietom wystarczająco dużo czasu na skonsultowanie się z lekarzem.

Tombarkiewicz wyraził również ubolewanie nad faktem, że dyskusja o złożonym projekcie rządowym sprowadza się do sporu o jeden zapis, podczas gdy nowelizacja przewiduje wiele innych, bardzo korzystnych rozwiązań dla pacjentów.

Podczas wczorajszej dyskusji opozycja zgłosiła do projektu swoje poprawki. Na dzisiejszym posiedzeniu ma zająć się nimi ponownie Komisja Zdrowia.