foto: Kayasit Sonsupap/shutterstock.com

Policjanci wydziału do walki z przestępczością gospodarczą w Głogowie zatrzymali 68-letnią lekarkę – dr Lindę H., która próbowała kupić silnie odurzającą substancję posługując się przy tym samodzielnie wypisaną receptą. Był to lek z grupy opioidów o właściwościach narkotycznych.

Jak relacjonuje Lidia Tkaczyszyn, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy, pracowników apteki zaniepokoiła ilość leku podana na blankiecie. Ponadto lekarka wystawiła receptę na miejscu w aptece posługując się danymi placówki medycznej w Gorzowie Wielkopolskim. Personel zadzwonił pod wskazany adres i dowiedział się, że lekarka od jakiegoś czasu już tam nie pracuje. Wtedy zdecydowano o zawiadomieniu Komendy Powiatowej Policji w Głogowie. Ponieważ lek został zamówiony, funkcjonariusze zaczekali na dr Lindę H. w aptece. Zdarzenie miało miejsce 7 kwietnia 2017 r.

Jednorazowy przypadek czy zorganizowana działalność?

Chociaż dr Linda H. jest lekarzem i posiada wszelkie niezbędne uprawnienia do wykonywania zawodu, w chwili obecnej nigdzie nie pracuje. Konflikt z prawem polega tu na wykorzystaniu druków oraz pieczątki placówki, z której lekarka została zwolniona już pod koniec stycznia 2017 r. W chwili obecnej kobieta nie jest nigdzie zatrudniona. Przedstawiono jej zarzut z art. 271 kodeksu karnego, który odnosi się do poświadczenia nieprawdy na recepcie.

Lekarka przyznała się do winy i złożyła wyjaśnienia. Prokurator nie złożył wniosku o areszt ani o zastosowanie innych środków prewencyjnych o charakterze wolnościowym. Po przesłuchaniu dr Linda H. wróciła zatem do domu. Grozi jej jednak do pięciu lat więzienia.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że sprawa ulegnie rozszerzeniu. Jest bowiem bardzo możliwe, że kobieta realizowała recepty z nieprawdziwymi danymi w kilku innych okolicznych aptekach. Aktualnie trudno powiedzieć, ile recept zostało dokładnie wystawionych. Nie można jednak wykluczyć, że silnie działające lekarstwa trafiały na czarny rynek. Lekarka tłumaczyła, że leki były przeznaczone dla niej oraz dla jej męża. Prokuratura planuje jednak prowadzenie dalszego śledztwa.

Liczne skargi dawnych pacjentów

Zastanowienie może budzić również historia zatrudnienia kobiety. Dr Linda H. pracowała w gorzowskim ambulatorium nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej przez kilkanaście miesięcy. Została zwolniona pod koniec stycznia tego roku, kiedy do dyrekcji pogotowia wpłynęło wiele skarg. Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim zajmuje się między innymi postępowaniem w sprawie narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Istnieje podejrzenie, że zgon jednego z pacjentów mógł być spowodowany błędną diagnozą lekarską, jednak dr. Linda H. nie usłyszała na razie zarzutów. Po zwolnieniu z pracy w ambulatorium przeprowadziła się do innego miasta.