foto: Billion Photos/shutterstock.com

Wiele substancji uznawanych dzisiaj za narkotyki dawniej wchodziło w skład popularnych lekarstw lub produktów spożywczych. Dawni naukowcy, lekarze, producenci oraz pacjenci dość długo pozostawali w błogiej nieświadomości co do rzeczywistego wpływu tych wyrobów na organizm człowieka.

Aktualnie ich pierwotne zastosowania budzą niedowierzanie, jednak taką reakcję można uznać za co najmniej nieprzemyślaną. W rzeczywistości bowiem, każda epoka miała lub ma w swojej ofercie produkty, które za kilkaset, kilkadziesiąt – a może już za kilka lat  – mogą budzić podobne kontrowersje.

Od Coca-coli do Tussipectu

Obecnie podczas lektury historii coca-coli trudno uwierzyć, że pierwotnie zawierała kokainę. Podobnie zresztą, jak wino francuskiego producenta Angelo Mariani`ego, który w drugiej połowie XIX w. postanowił wyróżnić w ten sposób swój trunek na rynku. Odniósł dzięki temu nie lada sukces, bowiem amatorem wina z kokainą stał się nawet papież Leon XIII.  Uhonorował je watykańskim złotym medalem i zgodził się wziąć udział w ówczesnej kampanii reklamowej. W napojach z euforyzującym dodatkiem gustowało także w późniejszych czasach wiele innych osób ze środowisk naukowych, biznesowych, politycznych i artystycznych.

Dziś zakup napoju z kokainą należy do zbioru anegdotek historycznych, podobnie jak pozyskiwanie tej substancji od dentystów. Tego rodzaju praktyki działy się w Polsce w dwudziestoleciu międzywojennym i są wspominane między innymi w książkach autobiograficznych Magdaleny Samozwaniec. Współcześni amatorzy stymulantów wydają się jednak całkiem dobrze radzić sobie z ich zdobywaniem. I nie chodzi tu o nielegalne środki, ale o niektóre leki, chętnie kupowane w celach niezgodnych ze wskazaniami do stosowania.

Takie zjawisko obejmuje przede wszystkim farmaceutyki zawierające efedrynę, jak znany preparat Tussipect – syrop wykrztuśny na kaszel, przepisywany w stanach zapalnych dolnych dróg oddechowych. Obecnie jest on sprzedawany wyłącznie na receptę, jednak nadal cieszy się popularnością – głównie wśród młodzieży spragnionej mocniejszych wrażeń. Wywołanie odczuwalnych efektów działania efedryny wymaga jednak przedawkowania leku, co może być niebezpieczne dla zdrowia. Ubocznymi skutkami konsumpcji syropu mogą być przyspieszenie czynności serca, wzrost zużycia tlenu przez mięsień sercowy, obkurczanie naczyń krwionośnych oraz wysuszenie śluzówek. Mimo to nie brakuje osób skłonnych do podejmowania ryzyka. Co więcej, wśród ludzi, którzy w sposób nierozsądny próbują dbać o formę fizyczną, Tussipect bywa polecany jako środek ułatwiający utratę masy ciała i poprawiający kondycję.

Dość niespodziewaną karierę zrobił kilka lat temu także preparat Tantum Rosa, który od dawna sprzedawany był w aptekach bez recepty, jako środek do przemywania okolic intymnych oraz irygacji pochwy. Dopiero kiedy produkt trafił na rynek brytyjski, tamtejsza młodzież postanowiła wypróbować proszek umieszczony w saszetkach w celach odurzających. W jednej saszetce znajduje się aż 500 mg benzydaminy, która należy do niesteroidowych leków przeciwzapalnych (NLPZ) i przeciwdziała infekcjom grzybicznym, wirusowym oraz bakteryjnym. Większe dawki spożyte doustnie ujawniają właściwości psychoaktywne substancji. Pod jej wpływem w mózgu uwalniane są duże ilości dopaminy. W efekcie można zaobserwować takie objawy, jak pobudzenie ruchowe, euforia, uczucie błogostanu, przyspieszenie pracy serca, wzrost wrażliwości na światło, a także halucynacje wzrokowe i słuchowe. Saszetka Tantum Rosy kosztuje około 3 złote. Można powiedzieć, że jest to cena porównywalna z piętnastoma centami – mniej więcej tyle płacono pod koniec XIX w. za pastylki na ból zębów z kokainą.

W celach odurzających wykorzystywane są również liczne preparaty zawierające pseudoefedrynę, kodeinę i dekstrometorfan, a przeznaczone do łagodzenia objawów przeziębień i sezonowych infekcji. Według doniesień władz oraz organów ścigania, proceder ten zauważalny jest przede wszystkim na terenach położonych przy granicy państwa. Popularne leki z kategorii OTC  kupowane są w większych ilościach. Następnie za pomocą dość prostych, domowych metod wyizolowuje się z nich substancję czynną i sprzedaje się ją dalej – jako nielegalną używkę stymulującą układ nerwowy. W ostatnich miesiącach wprowadzane są nowe przepisy mające choć częściowo ukrócić tego rodzaju praktyki. Więcej informacji na ten temat znajduje się w tym artykule.

Opioidy – wciąż aktualne zagrożenie

Cieszący się złą sławą produkt firmy Bayer, czyli heroina, wziął swoją nazwę od uczucia “heroizmu” doświadczanego przez pierwszych degustatorów substancji. Pod koniec XIX w. zyskał on dużą popularność jako uniwersalne panaceum na różne dolegliwości – w tym na uzależnienie od morfiny, które stało się dużym problemem społecznym we wcześniejszych okresach powojennych. Pierwszymi narkomanami w rozumieniu zbliżonym do dzisiejszego znaczenia tego słowa stali się weterani, którzy popadli w nałóg uśmierzając za pomocą morfiny ból po odniesionych ranach. Dlatego pojawienie się nowego środka do leczenia nałogu zostało przyjęte z dużym entuzjazmem. Heroina była reklamowana w prasie – zarówno codziennej, jak i specjalistycznej – oraz chętnie przepisywana przez lekarzy. Pierwsze doniesienia o przypadkach ciężkich uzależnień nadeszły bardzo szybko – już w 1902 r. Bayer zrezygnował z produkcji substancji w roku 1913.

Tymczasem lekarstwa zawierające morfinę jeszcze długo były bardzo łatwo dostępne. Aż do roku 1930 w aptekach sprzedawano syrop uspokajający pani Winslow (Mrs. Winslow’s Soothing Syrup), a jeszcze dłużej – syrop Stickney and Poor’s Pure Paregoric Syrup. Ten ostatni stanowił mieszankę opium oraz alkoholu 46% i był zalecany na uspokojenie już pięciodniowym noworodkom.

Czasy się zmieniły, a dzisiejsi pacjenci nadal mają dostęp do leków, które uchodzą za niebezpieczne. Do takich preparatów należy obecnie fentanyl – przeciwbólowy lek na receptę chętnie przepisywany w USA przez lekarzy. Jego podobieństwo do heroiny wynika z dwóch przyczyn. Pierwszą z nich jest mechanizm działania preparatu – fentanyl jest bowiem również agonistą receptorów opioidowych. Drugim zaś powodem jest wysokie ryzyko rozwoju ciężkiego uzależnienia. Według specjalistów lek ten, zwłaszcza wykorzystywany w celach odurzających, może stanowić nawet większe niebezpieczeństwo niż heroina ze względu na trudności w dozowaniu. Szczegółowe informacje na temat właściwości tego środka oraz związanych z nim problemów medyczno-społecznych dostępne są tutaj.

Jak widać, bez względu na epokę na rynku nie brakuje substancji, które mogą być wykorzystywane w bardzo różnych celach. Warto o tym pamiętać podczas lektury historii substancji odurzających. Może się bowiem okazać, że za jakiś czas, niektóre preparaty dopuszczone aktualnie do obrotu, również zostaną uznane za narkotyki.