foto: Javier Brosch/shutterstock.com

Świadomość zdrowotna w społeczeństwie stale rośnie, jednak dotyczy przede wszystkim leczenia ludzi. Na temat zdrowia zwierząt przeciętni obywatele wiedzą raczej niewiele. Tego rodzaju informacje uznawane są zwykle za domenę weterynarzy i opiekunów zatrudnianych w ogrodach zoologicznych czy też schroniskach. Dlatego niedoświadczeni właściciele zwierzaków często nie mają pojęcia, jak toksyczne dla ich pupili mogą być lekarstwa przeznaczone dla ludzi, a także inne substancje obecne w najbliższym otoczeniu jak kwiaty oraz niektóre pokarmy.

Zazwyczaj do spożycia leków przez zwierzęta dochodzi zupełnie przypadkiem. Wystarczy na chwilę zostawić na wierzchu opakowanie w zasięgu ciekawskiego psa czy kota. Zdarza się jednak także, że ludzie próbują zaoszczędzić na wizycie u weterynarza. Profesjonalna opieka nad zwierzęciem to niemały koszt, a niektóre przypadłości zwierzaków przypominają charakterem schorzenia ludzkie. Do lecznic trafiają czasem osobniki po kuracjach preparatami z domowej apteczki. Zwykle jednak tego rodzaju wypadki przytrafiają się kotom, ze względu na ich zdolności do poruszania się po trudno dostępnych miejscach.

Jak nie leczyć zwierząt?

Najczęściej popełnianą omyłką jest podanie paracetamolu. Może on wywołać  poważne uszkodzenia wątroby oraz znaczne cierpienia zwierzęcia. Tragicznie może skończyć się zatrucie paracetamolem w przypadku kotów, ponieważ to właśnie one najgorzej znoszą tego rodzaju zatrucie. Reakcją na nie jest gwałtowne rozwinięcie silnej niedokrwistości, żółtaczki i zaburzenia neurologiczne.

Złym pomysłem jest również leczenie kota ibuprofenem, który z kolei uszkadza nerki. Przy zatruciu występują ślinotok, ostre wymioty, niekiedy z zawartością krwi, silna biegunka i generalne osłabienie organizmu. Niebezpieczna dla kotów jest również aspiryna, a także witamina D przyczyniająca się do znacznego wzrostu jonów wapnia w ustroju.

Choć trudno w to uwierzyć, zdarzają się również przypadki podawania kotom antydepresantów. Efektami są mdłości, wymioty, podwyższone ciśnienie, dezorientacja, a w skrajnych sytuacjach – śpiączka. Niekiedy szczególnie nadpobudliwym kotom przepisuje się relanium w minimalnych dawkach. Nad dozowaniem musi jednak czuwać weterynarz.

Do preparatów niebezpiecznych należą przede wszystkim leki przeciwbólowe, przeciwzapalne, ale także zioła. Rumianek może powiększyć stan zapalny zamiast go zredukować, a mięta czy aloes potrafią wywołać biegunkę.Trzeba pamiętać, że koty czy psy nie mogą otrzymywać nawet preparatów witaminowych przeznaczonych dla człowieka. Zawarte w nich mikroelementy mogą bowiem przynieść więcej szkody niż pożytku.

Warto mieć też na uwadze to, co sprawdza się u jednych zwierzaków, np. u psów, niekoniecznie okaże się bezpieczne u innych, jak koty czy króliki.

Wszelkie opakowania leków obecne w domu powinny być przechowywane poza zasięgiem zwierząt domowych. W razie zatrucia należy jak najszybciej zgłosić się do weterynarza. Specjalista powinien podać kroplówkę w celu wypłukania z organizmu groźnych składników.

Dozwolone środki awaryjne

Są takie sytuacje, w których wizyta u weterynarza nie jest możliwa, a zwierzę w sposób widoczny męczy określona dolegliwość. Kotom przytrafiają się najczęściej zaburzenia pracy układu moczowego, zwłaszcza zatrzymanie moczu na skutek nagromadzenia złogów piaskowych. Aby ulżyć pupilowi, można podać mu ¼ tabletki no-spy. Nie zwalnia to jednak od skonsultowania się z lecznicą w bardziej sprzyjającym momencie czasu.

Innym często spotykanym problemem u kotów bywa “zakłaczenie”, innymi słowy – zatkanie przewodu pokarmowego zlizywaną sierścią. W tym przypadku podaje się pastę odkłaczającą, a jeśli nie jest ona akurat dostępna można podać od 5 do 10 ml parafiny. Na wzdęty brzuch pomaga czasami kilka kropel Espumisanu dla dzieci, a na rozwolnienie – odrobina rozpuszczonej w wodzie Smecty. Nigdy jednak nie wolno podawać zwierzętom leków takich, jak Stoperan.

Przy kłopotach z wyciekiem z oczu i podrażnieniem spojówek można zastosować przemywanie przegotowaną wodą, solą fizjologiczną lub naparem ze świetlika. Na łagodny koci katar i kichanie pomaga ampułka Biostyminy i/lub pół tabletki Rutinoscorbinu.

W przypadku niewielkich zmian dermatologicznych, jak małe strupki, trzeba sprawdzić, czy zwierzę nie ma pasożytów. Jeśli tak – należy użyć odpowiedniego środka przeciw drobnoustrojom. Tego rodzaju zmiany powinno się jednak bacznie obserwować. Uporczywe, nieschodzące strupy lub co gorsza – pojawiające się łyse placki w sierści – zdecydowanie wymagają konsultacji z weterynarzem. Świadczą bowiem o poważniejszym problemie takim, jak grzybica czy alergia pokarmowa. Podobnie obserwować należy miejsca po ewentualnych ukąszeniach kleszczy. Gdy zauważymy odczyn zapalny, zabieramy zwierzę do lekarza. Małe ranki czy skaleczenia można natomiast przemywać rivanolem.

Doświadczeni właściciele kotów wiedzą, że istnieje pewien lek, który ich pupile uwielbiają. To waleriana – koci afrodyzjak – wywołujący swoisty stan “upojenia”. Roślina ta stanowi dla kota nieodpartą pokusę, zarówno w formie doniczkowej, jak i farmaceutycznej – w postaci wyciągu. Walerianę można od czasu do czasu podawać kotu, jeśli się jej domaga. Jest to przede wszystkim dobry sposób na podanie kotu innych lekarstw, których nie przyjmuje już tak chętnie. Wystarczy dodać kropelkę wyciągu roślinnego do mniej atrakcyjnej substancji. Na wszelki wypadek warto zapytać weterynarza, czy pomiędzy przepisanym lekiem a walerianą nie dojdzie do żadnej interakcji niepożądanej.

Jak widać, posiadanie zwierzaka to odpowiedzialność, która nie kończy się na podaniu karmy lub wyprowadzeniu na spacer. Domowi pupile chorują i wymagają specjalistycznej opieki lekarskiej podobnie jak ludzie. W przeważającej większości przypadków nie mogą jednak przyjmować tych samych substancji leczniczych. Trzeba o tym pamiętać, a domową apteczkę zamykać na cztery spusty – zwłaszcza przed wszędobylskim kotem.