foto: Roman Prokhorov/shutterstock.com

Ostatnio podczas konferencji prasowej zorganizowanej w Centrum Prasowym PAP specjaliści poruszyli temat rosnącej liczby zachorowań na kleszczowe zapalenie mózgu (KZM). Jednocześnie przedstawiciele Fundacji “Aby żyć” ogłosili rozpoczęcie już trzeciej edycji kampanii edukacyjnej na temat tej choroby.

Czym jest KZM?

Kleszczowe zapalenie mózgu to wirusowa choroba ośrodkowego układu nerwowego. Jest czymś innym niż borelioza, przed którą każdego roku również pojawiają się ostrzeżenia w związku z kleszczami. Wspólne jest jednak źródło zakażenia – to najczęściej ukąszenia tych zakażonych pajęczaków, zazwyczaj usytuowane w okolicach głowy, uszu, rąk, nóg, a przede wszystkim – okolic zgięć stawów. Niestety bardzo często pacjenci nie wiedzą, że zostali ukłuci przez tego maleńkiego insekta. W jego ślinie znajduje się bowiem substancja znieczulająca, dzięki której ugryzienie może pozostać niezauważone.

Występowanie

Ta choroba zakaźna wywoływana jest przez wirusy z rodziny Flaviviridae, do której należą również znane i groźne wirusy powodujące żółtą febrę, dengę, a także wirus Zika, przedstawiający w ostatnich latach szczególne zagrożenie w Ameryce Łacińskiej. Tamtejsze patogeny przenoszone są głównie przez komary, natomiast polskie krążą wśród leśnej zwierzyny, gryzoni, wędrownych ptaków oraz właśnie kleszczy odpowiedzialnych za większość przypadków. Inne źródła infekcji zdarzają się bardzo rzadko. W dawniejszych latach odnotowano pojedyncze zakażenia drogą pokarmową – na skutek wypicia mleka zainfekowanych krów lub kóz. Zdarzyło się to w 1974 r. w woj. olsztyńskim, a później w 1995 r. w woj. kieleckim i w roku 1996 w woj. wrocławskim.

Z reguły jednak zakażenia KZM odnotowuje się na terenach endemicznych w okolicach Białegostoku, Olsztyna i Suwałk. Liczba infekcji wzrosła od połowy lat dziewięćdziesiątych i do niedawna wahała się każdego roku od 181 do 267 przypadków. Najwięcej z nich stwierdza się w dwóch porach roku następujących po około czterech tygodniach od najwyższej aktywności kleszczy w lasach. Pacjentów przybywa zatem na przełomie czerwca i lipca oraz w październiku.

Przebieg choroby

KZM przebiega dwufazowo. Najpierw występuje tzw. faza zwiastunowa, cechująca się objawami podobnymi do zwykłej grypy. Występują zatem osłabienie, uczucie rozbicia, nudności, wymioty i biegunka. Te symptomy zazwyczaj mijają same po około 7 dniach. Łatwo więc pomylić je z niegroźną przypadłością. Już po kilku dniach od zakończenia fazy pierwszej u części chorych rozwija się faza druga, czyli etap infekcji neurologicznej. Może ona przyjąć formę zapalenia mózgu, zapalenia móżdżku, zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych lub zapalenia rdzenia kręgowego. Choroba trwa przeciętnie 2 – 3 tygodnie, jednak może na długie miesiące pozostawić po sobie nieprzyjemne ślady takie, jak na przykład niedowłady, zaburzenia czucia oraz uszkodzoną pamięć. Śmiertelność sięga tylko 1% zachorowań, jednak częściej dochodzi do rozwoju niepełnosprawności.

Jak zapobiegać KZM?

Specjaliści Fundacji “Aby żyć” podkreślają, że jedyną skuteczną bronią przeciw chorobie jest profilaktyczna ochrona przed ukąszeniami kleszczy oraz szczepionka. Nie istnieje natomiast leczenie przyczynowe infekcji.

Szczepionka

Zaszczepienie się jest rekomendowane przez Ministerstwo Zdrowia. Zaleca się je przede wszystkim tym osobom, które stale przebywają na terenach endemicznych. Chodzi tu o osoby pracujące w lesie jak drwale, strażnicy, żołnierze stacjonujący na obszarach leśnych, rolnicy, a także młodzież i turyści spędzający czas na łonie przyrody.

Prawidłowe szczepienie zabezpieczające w maksymalnym stopniu organizm wymaga trzech etapów. Każdy z nich pobudza układ immunologiczny do wytwarzania przeciwciał obronnych. Najpierw należy przyjąć szczepienie podstawowe – najlepiej wczesną wiosną, gdy temperatury są jeszcze dość niskie. Drugą dawkę można wziąć od 1 do 3 miesięcy po pierwszej, natomiast trzecią – dopiero po upływie kolejnych 9 – 12 miesięcy. Później co trzy lata warto przyjąć jedno szczepienie przypominające.

Ministerstwo Zdrowia zwraca uwagę, że na terenach endemicznych dzieci powinno się szczepić już od 1 roku życia. Zaszczepione powinny być również kobiety w ciąży. Taka profilaktyka może uchronić rodziny przed poważnymi komplikacjami w postaci zaburzeń pracy lub rozwoju ośrodkowego układu nerwowego u najmłodszych.

Profilaktyka na wypadek ukąszenia

Osoby, które na terenach leśnych znajdują się okazjonalnie i nie widzą potrzeby chronienia się przy pomocy szczepionki, powinny jak najdokładniej osłaniać się przed ukąszeniami kleszczy. Innymi słowy, powinny nosić w lesie ubranie okrywające jak najwięcej powierzchni ciała, stosować repelenty przeciw kleszczom, unikać przebywania w miejscach nawiększej aktywności insektów, a po spacerach w lesie od razu zmieniać odzież i wytrząsać z niej ewentualne kleszcze zaczepione o tkaninę. Zdarza się bowiem, że kleszcze noszone są przez jakiś czas na ubraniu, a ukąszenie następuje dopiero później – w domu, w mieście. Przy zmianie odzieże trzeba też dokładnie obejrzeć swoje ciało.

W przypadku znalezienia na skórze wkłutego kleszcza należy usunąć go jak najszybciej. Zaleca się wykonywanie tej czynności przy pomocy pęsety. Po uchwyceniu insekta za główkę – możliwie jak najbliżej skóry trzeba pociągnąć ruchem lekko wykręcającym ku górze. Ugryzione miejsce zdezynfekować.

Coraz więcej zakażeń

Zgodnie z informacjami podanymi w czasie niedawnej konferencji – liczba zakażeń z roku na rok wciąż rośnie. Jak tłumaczyła prof. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, pierwszy znaczący wzrost zachorowań, który utrzymał się przez kolejne lata, nastąpił w roku 1993. Wystąpiła wówczas niezwykle ciepła zima sprzyjająca przetrwaniu nosicieli, a po niej – bardzo ciepłe i wilgotne lato. Od tamtego czasu wytworzyły się warunki środowiskowe odpowiednie dla rozwoju i przeżycia patogenów.

Niestety ich aktywność wzrosła jeszcze bardziej w ciągu ostatnich czterech lat. Prof. Zajkowska poinformowała, że w ubiegłym roku odnotowano aż 283 przypadki. A trzeba wziąć pod uwagę, że nie wszyscy mieszkańcy terenów endemicznych udają się w chorobie do lekarzy. Część ludzi leczy się tzw. domowymi sposobami, więc należy zakładać, że faktyczna liczba zakażeń jest jeszcze wyższa.

Zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i specjaliści z Fundacji “Aby żyć” zalecają szczepienia ochronne oraz stosowanie się do najprostszych zasad profilaktyki, które dotyczą głównie odzieży, repelentów i wzmożonej czujności na wypadek ukąszenia. I chociaż zakażenia drogą pokarmową zdarzają się wyjątkowo rzadko, warto również przypomnieć, że mleko pochodzące bezpośrednio od krów, kóz lub owiec należy przed wypiciem zagotować.