foto: wavebreakmedia/shutterstock.com

Choroby psychiczne wśród lekarzy to na co dzień często pomijany temat. Osoby, które decydują o zdrowiu innych ludzi niechętnie przyznają się do własnych problemów. Często też wolą bagatelizować początkowe objawy, zamiast od razu stawić im czoła. Obawiają się na przykład utraty zaufania pacjentów, a także pewności siebie, która pozwala im na co dzień podejmować trudne, odpowiedzialne wybory.

Tymczasem stale wzrasta liczba lekarzy używających się na co dzień leków psychotropowych. Rośnie również liczba samobójstw wśród przedstawicieli profesji medycznej. Temat ten został szeroko omówiony w aktualnym numerze “Dużego Formatu”.

Uzależnienia lekarzy

Zgodnie z relacją prof. Janusza Heitzmana – wiceprezesa Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego – z problemem zaburzeń psychicznych zmaga się w tej chwili nawet 15% wszystkich lekarzy w naszym kraju. Osoby te zażywają głównie środki dwojakiego typu – antydepresyjne bądź uspokajające. Niestety często systematycznie zwiększają dawki i po jakimś czasie rozwijają tolerancję, która sprawia, że substancje nie przynoszą już ulgi.

Nierzadko zdarza się też szukanie odpoczynku od codziennych problemów w alkoholu, co obserwuje się już u studentów medycyny oraz rezydentów. Na ten temat wypowiadał się w mediach kilka lat temu prof. dr. hab. n. med. Andrzej Czernikiewicz z Katedry i Kliniki Psychiatrii UM w Lublinie. Opowiadał między innymi, że – ze względu na wysokie poczucie solidarności zawodowej – z alkoholizmem lekarzy łączy się zjawisko tzw. “sprzątaczy”. Rolę tę odgrywają koledzy po fachu, którzy w miarę możliwości ukrywają problem uzależnionego – zwłaszcza jeśli jest nim ich zwierzchnik. Koledzy zastępują go wtedy na dyżurach dając tym samym przyzwolenie na rozwój niebezpiecznej sytuacji. Konsekwencjami tego są coraz częstsze absencje w pracy, błędy w sztuce lekarskiej, między innymi w wypisywaniu recept oraz dokumentacji medycznej. Pod koniec zaś zdarzają się wybuchy złości lub załamania, po których dochodzi do utraty prawa do wykonywania zawodu i nierzadko także do rozpadu rodziny chorego.

Choroby psychiczne

Zawód lekarza jest uznawany za profesję podwyższonego ryzyka, jeśli chodzi o zapadalność na choroby psychiczne oraz wypalenie zawodowe. Ma to związek z dużą odpowiedzialnością oraz niekiedy nadmiernym obciążeniem obowiązkami. Powodów może być wiele, jednak fakt pozostaje faktem – lekarze chorują na tego rodzaju przypadłości częściej niż cała reszta populacji z wyższym wykształceniem oraz tzw. wolnym zawodem. Jednocześnie są grupą, która najrzadziej i najpóźniej zwraca się o profesjonalną pomoc. Z tego też względu przebieg chorób bywa u nich ciężki i częściej dochodzi wśród nich do skutecznych prób samobójczych. Odebranie sobie życia jest ułatwione także ze względu na posiadaną wiedzę oraz swobodny dostęp do różnych środków farmakologicznych.

Co ciekawe lekarze częściej chorują na depresję niż lekarki. W całym społeczeństwie jest dokładnie na odwrót – z powodu depresji cierpi więcej kobiet niż mężczyzn. Innymi powszechnymi problemami obserwowanymi w środowisku medycznym są wspomniane już uzależnienia, stany lękowe, choroba afektywna dwubiegunowa, schizofrenia, psychozy oraz otępienia.

Jak tłumaczył prof. Czernikiewicz, różne zaburzenia mogą doprowadzać podczas codziennej praktyki do charakterystycznych sytuacji ryzykownych. Na przykład lekarz dotknięty chorobą afektywną dwubiegunową może w stanach maniakalnych dopuszczać się zaniedbań oraz błędów, wynikających z nadmiernej skłonności do podejmowania ryzyka i eksperymentowania, chociażby na sali operacyjnej. W takich chwilach łatwo wchodzi też w konflikty z zespołem. Pracownicy funkcjonujący normalnie nie nadążają bowiem za nim lub też – przeczuwając zagrożenie – bezskutecznie starają się uspokoić kolegę.

Przyczyną błędów w sztuce lekarskiej bywa też otępienie dotykające głównie starszych specjalistów tuż przed emeryturą. Na rozwój otępienia narażeni są szczególnie lekarze prowadzący wyłącznie praktykę prywatną, a zatem – pozbawieni na co dzień kontaktu z kolegami, którzy mogliby zwrócić uwagę na problem.

Wbrew pozorom najmniej groźne i problematyczne są tutaj psychozy i schizofrenia. Choroby tego rodzaju trudno zignorować, jednak są one leczone na tyle skutecznie, że nie stanowią praktycznej przeszkody dla uprawiania zawodu. Lekarz z nieleczoną psychozą nie jest zazwyczaj w ogóle zdolny do pracy, jednak poddany leczeniu – pracuje normalnie, a ryzyko popełnienia przez niego błędu jest takie samo jak u zdrowych kolegów.

Czynniki obciążające

Łatwo wskazać co najmniej kilka powodów, dla których lekarze często zapadają na choroby psychiczne. Pierwszą i oczywistą przyczyną jest ogromna odpowiedzialność – zarówno prawna, jak i moralna – za zdrowie i życie innych ludzi.

Zgony pacjentów

W szczególnym położeniu są tutaj specjaliści w dziedzinach, gdzie choroby często kończą się śmiercią pacjentów. Są to np. onkologia czy kardiologia. Bez względu na irracjonalność poczucia winy, sama bezsilność wobec braku wystarczająco skutecznych terapii potrafi być na dłuższą metę bardzo obciążające dla psychiki. Do tego należy dodać konieczność informowania pacjentów i ich bliskich o źle rokujących diagnozach. Nie każdy specjalista potrafi wytworzyć niezbędny dystans zawodowy, który będzie działał na zasadzie mechanizmu obronnego.

Osobowość i cechy indywidualne

Należy wziąć pod uwagę, że lekarze tak jak wszyscy ludzie miewają cechy dodatkowo utrudniające im życie. Istnieją dwa typy osobowości często obserwowane w branży medycznej, które mogą podnosić jeszcze bardziej ryzyko rozwoju zaburzeń psychicznych. Pierwszy z nich to osobowość anankastyczna, wyróżniająca się patologicznym dążeniem do perfekcji. Lekarze o takim zestawie cech nadmiernie poświęcają się pracy i mają problem z delegowaniem obowiązków na innych pracowników. Dążą do przejmowania całej odpowiedzialności, obsesyjnie wręcz oddając się organizacji, porządkowaniu dokumentów i weryfikowaniu zgodności procedur z przepisami. W efekcie ich poczucie celu rozmywa się pozostawiając jedynie olbrzymią presję. Drugi typ to osobowość paranoiczna, która stale podejrzewa otoczenie o chęć wykorzystania i oszustwa. Lekarze przejawiający tego typu zaburzenie są bardzo konfliktowi, bez końca doszukują się w działaniach zespołu ukrytych znaczeń i intencji, co może rodzić problemy w sprawnej realizacji obowiązków.

Ponadto trzeba przytoczyć także cechy, stany i odczucia, jakie przeważnie leżą u podłoża chorób psychicznych w całym społeczeństwie. To przede wszystkim tzw. triada kompulsywna, na którą składają się niskie poczucie własnej wartości, poczucie winy oraz nadmierna odpowiedzialność. Obok nich występują również sztywność emocjonalna, upór i niska otwartość na doświadczenia, co prowadzi do wykształcenia specyficznych schematów poznawczych. Już w 1985 r. amerykański psychiatra Glen Gabbard zauważył, że im bardziej perfekcyjny i skuteczny jest lekarz, tym bardziej pożąda tego pacjent, co w efekcie przyczynia się ostatecznie do wyniszczenia psychiki lekarza.

Przepracowanie

Niemniej ważną rolę odgrywają jednak czynniki zewnętrzne takie jak przepracowanie. O długości dyżurów lekarzy, zwłaszcza młodych i rozpoczynających karierę krążą legendy. Niestety dotyczą one także ich zarobków, przez co większość społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy z tego, że spora grupa lekarzy wcale nie zarabia powyżej średniej krajowej. Pacjenci jednak nieraz postrzegają ich jako ludzi żyjących lepiej niż inni, co przekłada się na stosunek emocjonalny. Duży Format przytacza w ostatnim numerze wypowiedź lekarki, która pracuje na dwóch etatach aby związać koniec z końcem, a także innej specjalistki, która narzeka na roszczeniowe zachowanie ludzi w przychodni. Próby wymuszenia orzeczeń czy też zwolnień lekarskich zdarzają się często, a odmowy spotykają się z gwałtownymi reakcjami. W codziennej praktyce staje się to bardzo uciążliwe.

Brak rozdziału pracy od życia prywatnego

Prof. Czernikiewicz zauważył też, że wypalenie zawodowe najbardziej grozi tym lekarzom, którzy nie potrafią oddzielić życia zawodowego od prywatnego. Jest to ze zrozumiałych względów niezwykle trudne, a staje się jeszcze trudniejsze w domach, gdzie zarówno mąż, jak i żona są lekarzami. Takich par jest całkiem sporo, a fakt, że obie strony dysponują specjalistyczną wiedzą stanowi wielką pokusę, aby problemy z pracy rozważać dalej po godzinach. Niestety wspólne nadmierne zaangażowanie wcale nie jest lepsze od przepracowania w samotności i również podnosi ryzyko rozwoju chorób psychicznych.

Około 2011 r. w Stanach Zjednoczonych przebadano blisko 300 tysięcy lekarzy różnych specjalności. Wyniki świadczyły o tym, że najszczęśliwszą specjalizację tworzą dermatolodzy – najprawdopodobniej ze względu na to, że choroby skóry czy stawów bardzo rzadko kończą się zgonami pacjentów. Z kolei najbardziej obciążoną psychicznie grupę stanowią neurolodzy, wśród których zaobserwowano najwięcej przypadków wypalenia zawodowego.