foto: Tommaso Delpiano/shutterstock.com

Specjaliści ostrzegają pacjentów onkologicznych przez ryzykownym stosowaniem terapii niekonwencjonalnych. Ich oferta stale się jednak powiększa, a kolejne propozycje wymagają zachowania dużej dozy sceptycyzmu.

Onkolodzy zwracają uwagę przede wszystkim na dwie kwestie. Po pierwsze – nie należy podejmować żadnych pochopnych decyzji bez konsultacji z lekarzem. Po drugie – nie warto rezygnować z metod standardowych i przebadanych naukowo, jakie ma do zaoferowania współczesna medycyna.

Często wspominanym przykładem jest tutaj historia słynnego założyciela firmy Apple Steve`a Jobsa, który zmarł w 2011 r. z powodu nowotworu trzustki. Jobs z początku odrzucił standardowe metody leczenia decydując się na walkę z rakiem przy pomocy terapii alternatywnych. Nieco później stwierdził ich nieskuteczność, jednak było już za późno na przeprowadzenie naprawdę efektywnej terapii zgodnej z aktualną wiedzą medyczną. Przed śmiercią kilkakrotnie podkreślał, że żałuje swojego nieprzemyślanego wyboru.

Skuteczność pod znakiem zapytania

Terapie niekonwencjonalne zyskały taką popularność na świecie, że ani pacjenci ani lekarze nie mogą zachować wobec nich postawy obojętnej. Z punktu widzenia osoby dotkniętej chorobą nowotworową, każdy sposób mogący uratować lub przedłużyć życie jest na wagę złota. Natomiast lekarze bywają nieraz zmuszeni do krytykowania i weryfikowania treści o cudownych kuracjach zebranych przez pacjentów w Internecie.

Na ten temat wypowiadał się niedawno prof. Sergiusz Nawrocki – onkolog z Oddziału Radioterapii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Katowicach. Stwierdził on między innymi, że nigdy nie spotkał się w życiu z przypadkiem, w którym medycyna alternatywna pomogłaby pacjentowi nieuleczalnie choremu z punktu widzenia lekarzy. Zdaniem eksperta nie istnieją żadne dowody na antynowotworowe działanie terapii niekonwencjonalnych. Niektóre z nich mogą tylko łagodzić odczuwane objawy choroby, poprawiać samopoczucie czy też ograniczać skutki niepożądanych działań ubocznych chemio- i radioterapii.

Dobrym przykładem jest tutaj stosowanie medycznej marihuany, która ogranicza nudności, dolegliwości bólowe i ogólnie poprawia samopoczucie pacjentów. Błędem jest jednak wierzyć, że zablokuje ona rozwój nowotworu. Chociaż wstępne badania przeprowadzone na zwierzętach laboratoryjnych wykazały, że pewne związki obecne w konopiach indyjskich mogą hamować rozwój komórek rakowych i odżywiających je naczyń krwionośnych, rezultaty te nie stanowią jeszcze dowodów naukowych. Nawet pojedyncze przypadki sukcesów eksperymentalnych terapii u ludzi nie mogą być przesłankami do wnioskowania o uniwersalnej skuteczności danej metody. Jak tłumaczy prof. Nawrocki – w grę wchodzi tutaj ogromna ilość czynników indywidualnych. Trudno określić np. optymalną dla danej osoby wielkość dawek czy też przewidzieć z jakimi środkami dana substancja wejdzie w interakcję oraz w jaki sposób ta interakcja może się zakończyć.

Pacjentom nieraz trudno przyjąć do wiadomości, że bezpieczeństwo i efektywność terapii wymagają przejścia lekarstwa przez trzy- lub czterostopniowy proces badań klinicznych. Niektórzy są nawet skłonni oskarżać lekarzy o nieudzielanie informacji na temat prostych metod w obawie o utratę własnych zysków. Jednak wyniki kompleksowych badań klinicznych są dla lekarzy jedyną podstawą do orzekania o ewentualnych korzyściach z zastosowania określonego sposobu leczenia.

Prof. Nawrocki zapewnia też, że wcale nie chodzi mu o potępienie wszelkich metod wywodzących się z domowych poradników czy medycyny tradycyjnej. Przyznaje, że potrafią one doskonale wpływać na apetyt, samopoczucie i kondycję pacjenta. Sam zachęca do regularnego picia soku z buraków, który co prawda nie powstrzyma rozwijającego się nowotworu, ale za to dostarczy organizmowi cennych wartości odżywczych. Na uwagę zasługują również wszystkie naturalne sposoby podnoszące jakość i komfort życia chorych.

Więcej szkody niż pożytku

Niestety istnieje cały wachlarz terapii niekonwencjonalnych, które nie tylko nie dostarczają człowiekowi żadnych korzyści, ale też mogą dodatkowo nadszarpnąć jego zdrowie, nie wspominając nawet o kondycji portfela. Część z nich wydaje się być tak nieprzyjemna i absurdalna, że trudno uwierzyć, jak wiele osób decyduje się na ich wypróbowanie.

Tutaj dobrym przykładem jest niebezpieczna metoda Ashkara, polegająca na “wyciąganiu” choroby z ustroju przez nakładanie chłonnego ziarna na samodzielnie zadaną sobie ranę. Zwolennicy tej terapii najpierw uszkadzają sobie niewielki fragment skóry – zazwyczaj przy kolanie na wewnętrznej stronie łydki. Czynią to za pomocą wyciśniętego czosnku przyłożonego na kilka godzin do skóry. W wyniku ostrego podrażnienia w tym miejscu wytwarza się łatwy do usunięcia pęcherz. Następnie do obnażonej tkanki przykłada się groch ciecierzycy, która ma wchłaniać toksyny wydalane z organizmu przez układ limfatyczny. Zabieg należy wykonywać codziennie przez około dwa miesiące. Jak zapewnia twórca metody George Ashkar, po tym czasie krew jest “czysta” a nowotwór zostaje wyeliminowany. Łatwo sobie wyobrazić, że w ciągu tych dwóch miesięcy może dojść do licznych zakażeń i poważnych infekcji, nie mówiąc o dalszym rozwoju choroby.

Wśród terapii niekonwencjonalnych o potencjalnie nieobliczalnych skutkach można wymienić wiele dziwacznych kuracji. Pacjenci zagłębiający się w Internet znajdą oferty cudownych lewatyw z kawy, a nawet preparatów zawierających cyjanek. Im bardziej skomplikowane pomysły, tym większe zainteresowanie oraz zyski z usług “terapeutycznych”. Ostatnio zrobiło się głośno o tzw. antyneoplastonach, czyli białkach zidentyfikowanych we krwi i moczu, którym przypisuje się działanie antynowotworowe.

Jednym z najbardziej znanych polskich znachorów, upowszechniających wątpliwe metody, jest niejaki Jerzy Zięba. Swoim klientom rekomenduje on dożylne wlewy z dużych ilości witaminy C, a także specjalną dietę uwzględniającą między innymi picie płynu Lugola. Efekty takiego leczenia widać po wypowiedziach zrozpaczonych internautów, którzy poświęcili cenny czas na wypróbowanie zaleceń. Są one po prostu nieskuteczne, a czas ma wielkie znaczenie dla rozwoju i możliwości leczenia nowotworów. Nie warto zatem marnować go na podobne eksperymenty.

Warto natomiast wspomnieć, że wykorzystanie dożylnych wlewów z kwasu askorbinowego w terapii antynowotworowej to rzeczywiście temat obiecujący i badany aktualnie przez naukowców. Istnieją pozytywne wyniki świadczące o skuteczności tego sposobu, ale wyłącznie w charakterze metody pomocniczej do standardowej chemioterapii i wyłącznie w przypadku niektórych odmian raka. Dotychczasowe rezultaty badań świadczą o tym, że w niektórych rodzajach nowotworów zastosowanie tej metody może pogarszać stan chorego.

Mity na temat różnych metod leczenia

Do częstych argumentów używanych przez rozmaitych guru medycyny niekonwencjonalnej należy ten o szkodliwości chemioterapii. Przekonywanie potencjalnych klientów, że “chemia wpędza do grobu” można jednak uznać za praktykę wysoce nieetyczną. Prof. Nawrocki zwraca uwagę na fakt, że standardowe metody leczenia są aktualnie jedynymi znanymi sposobami, dającymi jakiekolwiek szanse na wyleczenie lub przedłużenie życia. Ich skuteczność została potwierdzona przez badania kliniczne, a fakt, że mogą zmniejszać zmiany nowotworowe częściej i szybciej niż zastosowane placebo nie podlega żadnej dyskusji.

Drugą stroną medalu jest mówienie o nieszkodliwości terapii alternatywnych, jeśli towarzyszą one standardowemu leczeniu. Wiele osób uważa, że przecież dodatkowe przyjmowanie rekomendowanych w sieci preparatów nie wyrządzi im krzywdy, nawet jeśli w niczym nie pomoże. Prawda jest jednak inna. Jak tłumaczy dr Emilia Filipczyk-Cisarz z Dolnośląskiego Centrum Onkologicznego, specyfiki lansowane przez znachorów mogą wchodzić w interakcje z lekami zaordynowanymi przez onkologa.

Jest to tym bardziej problematyczne, że rzeczywisty skład kupowanych przez Internet preparatów często pozostaje tajemnicą. Tymczasem niektóre substancje w połączeniu z lekami cytostatycznymi mogą przeobrazić się w toksyczne związki i przyspieszyć rozwój choroby. Szczególne zagrożenie przedstawiają tutaj ziołowe mieszanki z różnych egzotycznych krajów. Zawierają one bardzo wiele składników o nieokreślonym pochodzeniu, a warunki ich produkcji również pozostawiają wiele do życzenia. Dowodem na to są chociażby zaobserwowane różnice w proporcjach składników znajdujących się w poszczególnych kapsułkach i opakowaniach. Co więcej, zdarzają się i takie przypadki, że producenci “cudownych specyfików” sami dodają do ich składu leki. Podobna historia miała miejsce w przypadku nielegalnego środka o nazwie PC-SPES, który miał stanowić mieszankę roślin oraz grzybów z Dalekiego Wschodu. W wyniku kontroli preparatu, chemicy znaleźli w nim estrogen – syntetyczny hormon kobiecy.

Aspekt psychologiczny

Niestety rzetelna wiedza medyczna często nie jest w stanie zaspokoić potrzeb psychologicznych. Dr Emilia Filipczyk-Cisarz zauważa, jak ogromna presja skupia się nieraz na pacjencie. Czasami osoba dotknięta chorobą zachowuje opanowanie i spokojnie postępuje wobec zaleceń lekarzy. W tym samym czasie rodzina i przyjaciele gorączkowo poszukują wszelkich dodatkowych sposobów na ratunek. W rezultacie pacjent rozpoczyna za ich namową różne kuracje alternatywne głównie po to, aby uspokoić otoczenie.

Z psychologicznego punktu widzenia może tu chodzić o niemożność pogodzenia się osób bliskich lub samego pacjenta z bezsilnością wobec choroby. Tłumacząc bardziej przystępnie – świadomość, że uczyniło się cokolwiek jest łatwiejsza do zniesienia niż poczucie, że czekało się na śmierć z założonymi rękami.

Szkodliwe tabu

Mimo sceptycznego podejścia do terapii niekonwencjonalnych specjaliści rozumieją motywację pacjentów oraz ich rodzin. Przestrzegają jednak przed decydowaniem się na podobne kuracje bez konsultacji z lekarzem.

Wielu chorych obawia się poinformowania onkologa o pomyśle zastosowania danej metody, sądząc z góry, że spotka się z miażdżącą krytyką. Tymczasem z uwagi na możliwe interakcje między substancjami powinno się to robić zawsze – dla własnego bezpieczeństwa. Lekarz może wtedy ocenić ryzyko i np. poprosić pacjenta, aby ten wstrzymał się z wypróbowaniem danej kuracji do końca trwającego akurat leczenia.

Z tych właśnie względów medycyna alternatywna musi przestać pełnić rolę tematu tabu w gabinetach lekarskich. Między innymi dlatego Polska Liga Walki z Rakiem utworzyła stronę internetową przedstawiającą naukowe spojrzenie na najczęściej oferowane kuracje niekonwencjonalne. Pacjent znajdzie tu dowody naukowe bądź też potwierdzenie ich braku na skuteczność różnych metod – od czosnku, przez soki i witaminę C aż po antyneoplastony. Dzięki temu będzie miał dobry punkt wyjścia do rzeczowej rozmowy ze specjalistą.

Przegląd alternatywnych kuracji antynowotworowych dostępny jest pod tym linkiem.