foto: Panchenko Vladimir/shutterstock.com

Wartość rynku farmaceutycznego stale wzrasta i aktualnie wynosi już ponad 30 mld złotych rocznie. Zgodnie z raportem Fundacji Republikańskiej, pt. “Rynek dystrybucji farmaceutycznej w Polsce”, lwią część, bo aż 60% rynku, stanowią leki wydawane z przepisu lekarza. Blisko 38% to zyski ze sprzedaży leków refundowanych, a 22% – z leków pełnopłatnych.

Dynamicznie rozwija się także obrót produktami należącymi do grupy związanej z szeroko pojętą troską o własny dobrostan, czyli lekami OTC, dermokosmetykami, suplementami diety i środkami dietetycznymi. Produkty te stanowią 40% rynku i przynoszą najwyższe marże dla placówek farmaceutycznych. Funkcjonują również w obrocie pozaaptecznym, jednak w sklepach wielobranżowych stanowią zaledwie 1-2% sprzedaży, pomimo licznych i intensywnych promocji. Dane wskazują na to, że Polacy zdecydowanie nie darzą zaufaniem leków pochodzących z kiosków czy stacji benzynowych. Apteki mają zatem zdecydowane pierwszeństwo w sprzedaży wszystkich preparatów związanych z dbałością o stan zdrowia.

Rozwój rynku aptecznego

Ilość placówek farmaceutycznych na terenie kraju systematycznie zwiększa się od czasów transformacji ustrojowej. Aktualnie na mapie Polski znajduje się ponad 14,7 tysiąca działających aptek oraz punktów aptecznych. Stały wzrost ich liczby ma związek z różnymi czynnikami – demograficznymi, społecznymi i ekonomicznymi.

Przede wszystkim, chodzi o naturalny rozwój rynku, na którym wciąż przybywa nowych produktów – zarówno innowacyjnych farmaceutyków mających przeciwdziałać poważnym chorobom, jak i produktów służących do ogólnej poprawy jakości życia i samopoczucia.

Równolegle postępuje rozwój miast i wsi. Mieszkańcy nowo wybudowanych osiedli potrzebują dostępu do apteki w najbliższej okolicy. Zapotrzebowanie na kolejne punkty pojawia się też zazwyczaj w nowo otwartych centrach handlowych.

W miarę upływu czasu, a także wysiłków rozmaitych organizacji projektujących kampanie społeczno-edukacyjne, rośnie też świadomość obywateli na temat własnego zdrowia, kondycji organizmu, genezy popularnych schorzeń oraz znaczenia profilaktyki i zdrowego stylu życia.

Ponadto nasze społeczeństwo, podobnie jak w innych krajach Europy i Ameryki Północnej, a także w Japonii, nieuchronnie staje się coraz starsze. Chodzi tu nie tylko o mniejszy niż dawniej przyrost naturalny, ale także o osiągnięcia współczesnej medycyny, które pozwalają znacznie wydłużyć życie ludzi. Zazwyczaj oznacza to jednak konieczność przyjmowania znacznie większych ilości lekarstw i środków wspomagających.

Warto także zwrócić uwagę na płynność polskiego rynku farmaceutycznego. Chociaż niektóre apteki nie radzą sobie z konkurencją i zostają zamknięte, w ich miejsce natychmiast wyrastają kolejne placówki, które potrafią lepiej odpowiadać na zawirowania rynkowe oraz potrzeby pacjentów. Podobne procesy wynikają bezpośrednio z takich zjawisk, jak zmienne oczekiwania konsumentów, przekształcenia modelu dystrybucji czy nawet zachowania ruchu ulicznego.

Rosnące usieciowienie rynku

Zaledwie w ciągu dwunastu miesięcy na przestrzeni lat 2015 – 2016, w kraju utworzyło się 29 nowych sieci aptecznych. Tym samym udział aptek sieciowych w rynku podniósł się o 4%. Obecnie wynosi 38% i najprawdopodobniej będzie nadal wzrastał. Zależy to w dużej mierze od przyszłych regulacji, nad którymi pracuje aktualnie resort zdrowia. Dotychczasowa tendencja jest również wynikiem decyzji poprzednich ekip rządzących, którym zależało np. na obniżeniu kosztów refundacji leków. W rezultacie marże apteczne na leki Rx konsekwentnie spadały od kilku lat, rodząc problemy dla wielu podmiotów indywidualnych. Między innymi dlatego aktualna kondycja finansowa aptek zależy w tak dużej mierze od innych, bardziej komercyjnych produktów – leków OTC, suplementów diety oraz dermokosmetyków.

Na razie wzrost liczby sieci następuje oddolnie i wyraźnie stanowi efekt liczenia przedsiębiorców na wywołanie efektu skali. Znaczna większość polskich sieci to jednak wciąż niewielkie grupy, w skład których wchodzi np. 6 obiektów. Zazwyczaj właściciele dobrze prosperujących aptek kupują kolejne, gorzej radzące sobie placówki, a gdy mają ich ponad pięć, zgodnie z obowiązującymi kategoriami prawnymi stają się sieciami. Dzięki dołączaniu do takich tworów, wielu właścicieli unika poważnych konsekwencji finansowych ewentualnego bankructwa.

Skuteczne prowadzenie apteki wymaga w dzisiejszych czasach nie tylko wiedzy o asortymencie, ale także kompetencji menadżerskich i umiejętności negocjowania umów. Zbiór podmiotów ma zawsze silniejszą pozycję w rozmowach niż pojedyncza apteka. Placówki łączą się więc, aby osiągnąć wyższą konkurencyjność. Połączenia te przybierają różne formy, jak np. grupy kapitałowe czy zakupowe oraz programy partnerskie.

Zapotrzebowanie na niskie ceny

Potrzeba stałego dbania o konkurencyjność aptek wynika także z sytuacji polskich pacjentów. Przeciętny obywatel naszego kraju odwiedza aptekę mniej więcej raz na miesiąc. Większość osób regularnie zaglądających do okienka to seniorzy oraz pacjenci cierpiący na choroby przewlekłe. W dodatku osoby po 60. roku życia wydają na lekarstwa trzy razy więcej niż młodsi Polacy, mimo że ich dochody są często znacznie niższe. Trudno jednak całkowicie zrezygnować z zalecanego leczenia, toteż wielu seniorów stosuje zmniejszone dawki preparatów lub przyjmuje je zbyt rzadko. Około jedna piąta osób badanych przyznaje, że zdarzyło im się przerwać terapię z powodu braku funduszy.

Nic dziwnego, że pacjenci poszukują jak najtańszych leków i najchętniej korzystają z tych aptek, które mogą pozwolić sobie na lepszą dla nich ofertę.

Struktura rynku

Na chwilę obecną większość polskich placówek farmaceutycznych, bo aż 62%, to jednak wciąż apteki indywidualne. Istnieją również mikrosieci, gromadzące od dwóch do czterech podmiotów. Oprócz nich na rynku funkcjonuje blisko 390 sieci, z czego 16 posiada ponad pięćdziesiąt, a 4 – ponad sto placówek na obszarze całego kraju.

Znaczna większość z nich nadal należy do polskich przedsiębiorców. Są to często firmy rodzinne, prowadzone nieraz przez farmaceutów, którzy dzięki własnej zaradności i pomysłowości dobrze poradzili sobie z konkurencją. Sieci oparte o kapitał zagraniczny stanowią raptem 4% rynku, czyli dokładnie 594 na 14 780 aptek. Ponadto Skarb Państwa wciąż posiada mniejszościowe udziały w trzech największych sieciach, ponieważ ich powstanie związane było z prywatyzacją dawnych zakładów krajowych – Cefarmów.

W Polsce od jakiegoś czasu znów toczy się dyskusja nad tym, jak powinien wyglądać i jaki kierunek rozwoju powinien obrać rynek farmaceutyczny. Kwestie takie, jak realizacja misji społecznej ścierają się nieraz z ideą swobodnej działalności gospodarczej, która z kolei często wymusza stosowanie bardziej komercyjnych praktyk. Najbliższe decyzje resortu zdrowia mogą zdecydować o tym, czy swoboda na podobnym poziomie zostanie podtrzymana, czy też nastąpią pewne ograniczenia, korzystne przede wszystkim dla dyplomowanych farmaceutów.

Pełen raport, pt. “Rynek dystrybucji farmaceutycznej w Polsce” można pobrać na stronie Fundacji Republikańskiej.