Foto: Elnur/shutterstock.com

Nowelizacja ustawy Prawo farmaceutyczne, zakładająca wprowadzenie szeregu rygorystycznych zasad otwierania nowych placówek (m.in. takie prawo ma przysługiwać tylko farmaceutom), może budzić kontrowersje. Jednak niektóre argumenty wysuwane przez krytyków tej ustawy są na tyle absurdalne, że nie sposób ich nie skomentować. Szczególnie, że często są wypowiadane przez osoby kompletne niezwiązane z branżą farmaceutyczną. Przyjrzyjmy się niektórym kontrowersyjnym wypowiedziom.

„Projekt jest krótkowzrocznym wzmocnieniem pozycji korporacji aptekarskiej na rynku”

Obecnie w naszym kraju od dobrych kilku lat obserwujemy postępującą ekspansję sieci aptecznych, które bez żadnych problemów zdobywają kolejne obszary rynku farmaceutycznego. Według statystyk codziennie zamykane są apteki prywatne, a na nich miejsce większe podmioty otwierają swoje placówki. Zresztą nawet nie trzeba zaglądać do statystyk. Wszyscy widzimy to gołym okiem. Jeżeli ktoś w takiej sytuacji nazywa ograniczenie tej ekspansji „wzmocnieniem pozycji korporacji aptekarskiej na rynku”, to naprawdę jest to kompletnie niezrozumiałe i oderwane od rzeczywistości. Nowa ustawa blokuje właśnie pozycje korporacyjne, ale dużych przedsiębiorców.

„Aż 94 proc. rynku jest w rękach rodzimych właścicieli”

Ustawa nie zakłada wprowadzenia limitów narodowościowych przy otwieraniu nowych placówek, więc ta wypowiedź jest kompletnie nie na temat. Ma jedynie zasygnalizować, że rynek jest konkurencyjny. Otóż nie jest.

„Proponowane rozwiązania doprowadzą do dalszego osłabienia pozycji negocjacyjnej aptek”

Co chyba oczywiste, największe podmioty zwiększając ilość swoich placówek zyskują coraz lepsze warunki w największych hurtowniach farmaceutycznych, jednocześnie prowadząc systematycznie do osłabienia pozycji negocjacyjnej aptek prywatnych.

Nowa ustawa może tylko im pomóc i wyrównać szanse małych i dużych przedsiębiorców. Autor wypowiedzi zapomniał dodać, że owe osłabienie pozycji negocjacyjnej będzie dotyczyć jedynie największych podmiotów.

„Projekt (Apteka dla aptekarza) jest niezgodny z prawem europejskim”

Jeśli proponowane rozwiązania są niezgodne z prawem europejskim to dlaczego funkcjonują w 14 krajach naszego kontynentu (Niemcy, Turcja, Grecja, Estonia, Francja, Finlandia, Luksemburg, Hiszpania, Słowenia, Włochy, Austria, Łotwa, Węgry, Dania)?

W każdym z tych krajów właścicielem apteki musi być farmaceuta. Najsurowsze przepisy występują we Francji, gdzie magister farmacji może być właścicielem tylko jednej placówki. Wprowadzone regulacje zwiększyły ilość tych specjalistów w kraju nad Sekwaną. Aktualnie na 100 tys. mieszkańców przypada tam 106 farmaceutów, podczas gdy u nas jedynie 73.

„W swoich kieszeniach odczują to polscy pacjenci”

Ryzyko wzrostu cen leków oczywiście istnieje. Jednak jeśli projekt „Apteka dla aptekarza” zostałby odrzucony, monopolizacja rynku również mogłaby doprowadzić do ich podwyższenia, ponieważ podmioty monopolistyczne nie miałyby po prostu konkurencji. Widać to jak na dłoni w USA, gdzie problem zbyt wysokich cen lekarstw stał się nawet elementem kampanii prezydenckiej. Amerykanie nie są w stanie tego uporządkować, dlatego wolny rynek w tym sektorze gospodarki się po prostu nie sprawdza. Jest to dowód na to, że apteki powinny pozostawać pod kontrolą państwa.

„Zmniejszy się w dotkliwy sposób dostęp do opieki farmaceutycznej”

Opieka farmaceutyczna w naszym kraju kompletnie nie funkcjonuje, więc na pewno nie ma żadnego niebezpieczeństwa, że dostęp do niej zostanie utrudniony. Obecna władza oraz liczni farmaceuci wręcz postulują jej wprowadzenie, co niewątpliwie byłoby istną rewolucją sektora farmaceutycznego i chyba całej służby medycznej. Wypowiedź świadczy o braku elementarnej wiedzy na temat aptek w naszym kraju.

„Zapisy nowej ustawy grożą rozdrobnieniem na rynku i upadkiem wielu podmiotów”

Właśnie pozostawienie prawa w niezmienionej wersji doprowadziłoby do upadku wielu mniejszych przedsiębiorstw. Nowy projekt jedynie ogranicza rozwój większych graczy, a im rychły upadek raczej nie grozi.

„Lobbing hurtowni farmaceutycznych”

To argument przywoływany przez wielu „specjalistów” sektora farmaceutycznego. Jeśli ktoś uważa, że w przy tak ważnej ustawie, która całkowicie zmienia funkcjonowanie olbrzymiego rynku nie pojawił się nacisk lobbingowy, musi być bardzo naiwny. Czy ktoś uważa, że lobbing ten nie pojawił się z wielu stron, również sieci aptecznych? Dlaczego dyskusja nad wprowadzeniem tej ustawy była tak gorąca? Skąd wzięło się nagle tak wielu specjalistów z różnych dziedzin, niezwiązanych kompletnie z aptekami?

Lobbing obecny jest wszędzie, gdzie chodzi o olbrzymie pieniądze. Na pewno pojawił się również w tym przypadku. Ciężko jednak przypuszczać, że był jednostronny. Hurtownie farmaceutyczne i tak prosperują znakomicie. Dużo zmienia się natomiast dla sieci aptecznych, których rozwój w ewidentny sposób zostanie zatrzymany. Jeśli chcemy doszukiwać się lobbingu to raczej ze strony, która może odnieść największe straty.

mgr farm. Mateusz Dutka