foto: Stock-Asso/shutterstock.com

Ministerstwo Edukacji Narodowej zadecydowało o wygaszeniu zawodu technika farmaceutycznego. Począwszy od roku 2018/2019 rekrutacja do klas zawodowych o tej profesji nie będzie już możliwa. Jak się na to zapatrujesz?

Kiepsko to widzę. Jeżeli obecny stan rzeczy się utrzyma to naprawdę nie wiem, skąd apteki znajdą personel, żeby w ogóle funkcjonować. W tym momencie rynek jest pełen ofert zarówno dla magistrów, jak i techników farmaceutycznych. Już dziś brakuje rąk do pracy. Szczególnie w mniejszych miejscowościach. Wydaje mi się, że edukacja techników farmaceutycznych wróci i to szybko. Widzę też jakiś półśrodek. Mianowicie poprawę poziomu edukacji techników przez likwidację szkół prywatnych, wydłużenie czasu nauki, a także obowiązkowe dokształcanie. Skoro robimy tak wiele rzeczy wspólnie z farmaceutami, nasza edukacja powinna być przynajmniej na zbliżonym poziomie. Obecnie nie jest i my również zdajemy sobie z tego sprawę.  

Czyli 2 lata to za mało?

Tak, dwa lata to zdecydowanie za mało, aby przygotować się do tak trudnej pracy. Co prawda, to okres bardzo intensywnej nauki, ale i tak to zbyt mało, by zdobyć odpowiednie kompetencje. Tym bardziej, że zarówno na naszych studiach, jak i tych farmaceutycznych jest za mało przedmiotów praktycznych i tak naprawdę wielu rzeczy uczymy się dopiero w aptece. Dobrze, że mamy ten dwuletni staż.

Jak wygląda praca w aptece z perspektywy technika farmaceutycznego? Czy spełniasz się w zawodzie?

Praca w aptece nie jest łatwa, ale za to niezwykle interesująca. Jest bardzo urozmaicona, cały czas dużo się dzieje i codziennie poznaję mnóstwo ludzi. Zdarzają się również trudne i stresujące sytuacje, ale są one wpisane chyba w każdy zawód. Naprawdę cieszę się, że wybrałam właśnie tę profesję.

Co jest najtrudniejsze w tym zawodzie?

Cierpliwość do pacjentów oraz zdobycie odporności na wszelkie zaczepki. Niezależnie od problemu jaki pojawi się u pacjenta (cena leku, brak dostępności bądź wadliwie wypisana recepta) z wszystkiego muszą wytłumaczyć się ekspedienci. Naprawdę anielska cierpliwość jest po prostu niezbędna.

W ilu aptekach pracowałaś?

W trzech. Pracowałam zarówno w aptekach sieciowych, jak i prywatnych. Dlatego pomimo krótkiego stażu pracy myślę, że zdobyłam już jakieś doświadczenie. Obecnie pracuję w aptece sieciowej.

Jesteś zadowolona?

Myślę, że tak. Można się naprawdę wiele nauczyć. Asortyment w aptekach sieciowych jest naprawdę duży i niemal codziennie poznaję kolejne preparaty. Oprócz tego nie mogę narzekać na wysokość wynagrodzenia.

Dużo ostatnio się mówi o opiece farmaceutycznej oraz o nacisku na większą edukację pacjentów. Czy w swojej aptece masz czas na jakiekolwiek porady?

Niestety nie ma na to czasu. Stoi kolejka i naprawdę nie zastanawiasz się nad tym jak komuś można jeszcze doradzić, a chcesz jak najszybciej ją obsłużyć. Mówimy zazwyczaj kilka słów, rzadko wchodzimy w dyskusję. Nie chcemy również sytuacji, że pacjent z apteki wychodzi, bo zaczęliśmy prowadzić z kimś dłuższą konwersację.

Aby myśleć o opiece farmaceutycznej potrzeba chyba gruntownych zmian w prawie…

Zdecydowanie tak…

To jak podoba Ci pierwsza z reform, jaką wprowadza Ministerstwo Zdrowia, mam na myśli oczywiście słynną już “Aptekę dla aptekarza”?

Nie wierzę w coś takiego jak „sztuka dla sztuki”, dlatego nawet jeśli właścicielami będą tylko farmaceuci też mogą maksymalizować swoje zyski, polecając np. preparaty, które są na wysokich marżach, a nie te które rzeczywiście uważają za skuteczne. Nie sądzę, żeby to mogło być rozwiązaniem sytuacji.

Ale myślisz, że skala takich praktyk byłaby na podobnym poziomie jak w aptekach sieciowych?

Nie. Na pewno nie. Myślę, że skala maksymalizacji zysków byłaby dużo niższa. Oczywiście zależałoby to od jednostki. Warto również przy tym zaznaczyć, że farmaceuci prowadząc swoją działalność odpowiadają nie tylko prawnie, ale i zawodowo. Jednak dalej problem nie zostanie rozwiązany. Będą apteki, które będą chciały skupiać się na profesjonalnym doradztwie i wydawaniu najlepszych preparatów. Będą i takie, których jedynym celem będzie ZYSK, bez jakiegokolwiek wzglądu na pacjentów.  

A jak odnosisz się do ograniczenia sprzedaży leków na stacjach benzynowych i w supermarketach? Czy leki w tych miejscach powinny mieć większą dostępność?

Uważam że nie. Mogę podać przykład mojego kolegi, który pracuje w zwykłym sklepie spożywczym, w którym są również leki. Nie ma on na ich temat zielonego pojęcia. Każdy klient bierze z półki ich tyle ile chce, niejednokrotnie dublując substancje. Po co prowokować dodatkowo takie sytuacje bądź dokładać rękę do postępującej w naszym kraju lekomanii?

Co byś w takim razie chciała zmienić w naszych polskich aptekach? Jakie regulacje należałoby wprowadzić, aby apteki funkcjonowały lepiej niż obecnie? Masz jakieś pomysły?

Uważam, że farmaceuci powinni mieć prawo wypisywania recept.

Jest to dla mnie to kompletnie niezrozumiałe, dlaczego takie prawo posiadają pielęgniarki, które o lekach wiedzę zdecydowanie mniej, a farmaceuta może wypisywać jedynie recepty farmaceutyczne i jeszcze się z każdej musi wytłumaczyć? Przecież brałby on pełną odpowiedzialność za każde wydane lekarstwo. Uważam, że to powinno się zmienić w pierwszej kolejności. Tym bardziej, że kolejki do lekarzy z roku na rok powinny być coraz dłuższe. Uważam, że farmaceuta posiada odpowiednie kompetencje, aby mógł to robić.

Jakie inne zmiany?

Hmm.

Poziom wynagrodzenia jest zupełnie nieadekwatny do wykonywanego zawodu i mam na myśli tutaj zarówno farmaceutów, jak i techników farmaceutycznych.

Bardzo wiele aptek, szczególnie prywatnych nie stać na ich podwyższenie. Wydaje się więc, że niezbędna pozostaje ingerencja państwa i wprowadzenie choćby ww. przez nas opieki farmaceutycznej.  

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę powodzenia.

Dziękuję również i wzajemnie.

Rozmawiał:  mgr farm. Mateusz Dutka